Waldemar Skrzypczak, były dowódca 11 Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej w Żaganiu został przywrócony do łask. Dostał posadę doradcy nowego ministra MON-u.
Przypomnijmy, Skrzypczak był dowódcą „Czarnej Dywizji” w latach 2003-04, potem wielokrotnie odwiedzał Żagań. Dwa lata temu odszedł ze stanowiska dowódcy Wojsk Lądowych. Powodem było krytykowanie decyzji ministra Bogdana Klicha. Konflikt z szefem MON-u trwał do sierpnia br. W tym czasie promował, również w Żaganiu, swoją książkę pt. „Moja wojna”. Po odwołaniu Klicha, Skrzypczak został doradcą jego następcy, Tomasza Siemioniaka.
Zdaniem generała Zbigniewa Szury z Żagania i przyjaciela W. Skrzypczaka, taka nominacja może być wyborczą zagrywką. – Generał Skrzypczak cieszy się ogromną popularnością wśród żołnierzy, Platforma może w ten sposób próbować sobie zaskarbić wojskowy elektorat – tłumaczy Z. Szura. – Osobiście uważam, że to dobre posunięcie, z korzyścią dla armii. Śledzę wpisy generała Skrzypczaka na jego blogu i z większością jego opinii się zgodzę.
Nominacja Skrzypczaka może być gwoździem do trumny Narodowych Sił Rezerwy, które stworzył B. Klich. Generał wielokrotnie wypowiadał się w mediach, że to nietrafiony pomysł. – Nie do pomyślenia jest fakt, że taki rezerwista bez doświadczenia i stażu może wsiąść za ster czołgu i nim kierować – mówił „GR” na spotkaniu w Świętoszowie.
13
Poprzedni artykuł