Burmistrz Nowego Miasteczka dostał podwyżkę od radnych.
Kiedy po wyborach samorządowych w 2024 roku publikowaliśmy ranking zarobków, Paweł Kozłowski, burmistrz Nowego Miasteczka i Daniel Kołtun, wójt Siedliska, byli w ogonie. Niedawno pojawiła się szansa, żeby zarobki podreperować, bo Rada Ministrów 15 września podjęła decyzję o 5-procentowej podwyżce.
Pod koniec października do tematu podwyżki dla P. Kozłowskiego podeszła Rada Miasta. Burmistrzowi faktycznie podniesiono wynagrodzenie, ale tylko o te 5 proc.
– To będzie 770 zł brutto więcej – wyliczał sam zainteresowany.
W uchwale zapisano następujące kwoty: 8.616 zł wynagrodzenie zasadnicze, 2.640 zł dodatek funkcyjny i 3.376 zł dodatek specjalny. Razem to 14 tys. 632 zł brutto. Doliczając do tego 18-procentowy dodatek stażowy, wychodzi 16 tys. 182 zł brutto. Rada Miasta mogłaby ustalić wyższą podwyżkę, ale burmistrz tego nie chciał.
P. Kozłowski tłumaczy, że jego podejście do tego tematu nie zamieniło się od początku kadencji.
– Wychodzę z założenia, że na tę podwyżkę trzeba zasłużyć i się wykazać. Nie powinno się jej dostawać od razu na starcie. Jeśli pokażę w pracy skuteczność i radni uznają, że podwyżka mi się należy, to wtedy być może taka inicjatywa się pojawi. Póki co prosiłem, żeby takiej inicjatywy nie było – tłumaczy P. Kozłowski. – Ale to nie jest tak, że narzekam na swoją pensję. Kandydując na burmistrza doskonale wiedziałem, jakie mogą być moje zarobki i się na to godziłem – mówi P. Kozłowski.
Co ciekawe, poprzednia burmistrz też była w ogonie zarobków wśród włodarzy powiatu nowosolskiego. Kiedy w 2021 rok radni podnosili jej wynagrodzenie, Danuta Wojtasik też nie chciała maksymalnych stawek. Doszło do kuriozalnej sytuacji, że niektórzy radni na sesji mówili, że ta pensja powinna być wyższa. Ostatecznie skończyło się na 15 tys. 576 zł i pamiętnym zdaniu D. Wojtasik, że do samorządu „nie idzie się po to, żeby zarabiać”.