Strona główna » Skarb pana Wojciecha

Skarb pana Wojciecha

przez imperia

– Zakochałem się i już – mówi nam o swojej pasji Wojciech Dąbrowicz z Nowej Soli. – Po prostu zwariowałem na tym punkcie. Mam sześć zabytkowych motocykli, sześć zabytkowych rowerów, mam różne dziwne wynalazki, mam stare lampy naftowe.
– To jest rower, który skonstruował w 1953 roku pan Stanisław Skura – mówi Wojciech Dąbrowicz. I prezentuje skarb na dwóch kółkach ze swojej kolekcji.
Kim był pan Skura?
Od pana Wojciecha wiadomo, że Stanisław Skura przed [paywall] wojną, na Lubelszczyźnie, skończył trzy klasy szkoły powszechnej. Wyszkolił się tam na czeladnika kowalskiego. W czasie wojny pracował jako rusznikarz u partyzantów (rusznikarz, czyli ktoś, kto wytwarza i naprawia broń). Niemcy wywieźli pana Stanisława do przymusowej pracy w fabryce motocykli. Tam miał poważny wypadek. Został zwolniony i trafił do fabryki Bauera. Właściciel tej fabryki był przychylny panu Stanisławowi. Jak zobaczył, co on potrafi, to wybudował dla niego kuźnię, żeby pracował jako kowal.
– Niemal cała rodzina pana Stanisława zginęła w trakcie wojny, więc nie miał do kogo wracać na Lubelszczyznę – opowiada pan Wojciech. – Ocalał jedynie brat. Pan Stanisław dowiedział się przez Czerwony Krzyż, że ten brat mieszka w Dąbiu między Zieloną Górą i Krosnem Odrzańskim. I właśnie tam się udał. Otworzył swój warsztat w opuszczonym poniemieckim młynie wodnym, w niewielkim przysiółku Młynki.
Wynalazca
Z relacji pana Wojciecha wiadomo, że pan Stanisław chciał tworzyć. Dlatego zaczął konstruować między innymi motocykle i rowery.
– Ten rower był jego siódmą konstrukcją – mówi pan Wojciech, gdy prezentuje skarb na dwóch kółkach.
Po wojnie rowerów było mało i były często kradzione, więc pan Stanisław konstruował rowery rodzinie. Na przykład dla żony brata, która była nauczycielką, skonstruował nietypowy rower z aluminium. Jeden bagażnik miał na zeszyty uczniów, drugi na jedzenie. Miał też uchwyt na jedną rękę, żeby właścicielka mogła ten rower wygodnie chwycić i wnieść na szkolny strych, do pokoju nauczycielskiego. Był tak skonstruowany, że układał się pod kątem takim, pod jakim nachylone były schody, dzięki czemu w czasie wnoszenia nie uderzał kołem o stopnie.
– Podobnych rowerów pan Stanisław skonstruował mnóstwo – podkreśla pan Wojciech.
Skąd taki rower w kolekcji?
– Mam takie hobby, że zbieram stare motocykle, stare rowery, a nawet stare lampy naftowe. Ja młodych rzeczy nie mam – śmieje się pan Wojciech.
Dowiedział się kiedyś o S. Skurze i motocyklach, które konstruował.
– Na początku lat 90. dotarłem do pana Skury i kupiłem od niego motocykl, który zbudował. Chciałem też kupić rower, ale nie sprzedał. Powiedział, że on nim jeździ. Złożył jednak obietnicę, że jak przestanie, to da znać. I sprzedał dziesięć lat później, w 2001 roku. Pan Stanisław przez 40 lat eksploatował ten rower na co dzień. Ja nim jeżdżę tylko okazyjnie. Na przykład pojechałem nim na Lubuskie Święto Rowerów, które odbyło się w tym roku w Otyniu – podkreśla z dumą pan Wojciech.
Rower jest nietypowy. Zainteresowanie wzbudza nie tylko wśród pasjonatów.
– Ten 70-letni rower ma nietypowe przerzutki – zdradza właściciel. – Nigdy nie widziałem takiego systemu – podkreśla.
Pan Wojciech odwiedził przed laty muzeum w Norymberdze.
– Było tam eksponowanych ponad 400 zabytkowych rowerów i nie znalazłem wśród nich ani jednego z ramą aluminiową, jak w rowerze od pana Skury. Nie znalazłem też ani jednego z takim systemem przerzutek – mówi.
Pan Wojciech często bywa w muzeum w Augsburgu. Na różnych wystawach. 
– Oglądam, patrzę, śledzę. Przeszukuję internet. I drugiego takiego roweru nie znalazłem.
Co takiego ma w sobie ta pasja, że pan Wojciech tak się jej oddał?
– Zakochałem się i już – mówi. – Po prostu zwariowałem na tym punkcie. Jest to pewien rodzaj szaleństwa, ale takiego fajnego. Mam sześć motocykli, sześć rowerów, mam różne dziwne wynalazki. Chodzę, zbieram, szukam. Jeśli jest opłacalne, to kupuję. Ewentualnie wymieniam. Jeden jeździ na ryby, drugi zbiera znaczki pocztowe. A ja zbieram starocie.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz