Strona główna » Siedlisko: Czy Kieczur spał, gdy płonęła trawa?

Siedlisko: Czy Kieczur spał, gdy płonęła trawa?

przez imperia

Zaniepokojeni mieszkańcy gminy Siedlisko naskarżyli nam na Ryszarda Kieczura, wiceprzewodniczącego rady gminy w Siedlisku, który jest leśniczym. – Nie widziałem, nie czułem – odpowiedział Kieczur.
– W tym zielonym domku mieszka pracownik lasów państwowych wyłuszczacz Kieczur – poinformowali, prezentując zdjęcia. – Jako że reprezentuje Lasy Państwowe powinien dbać o dobry wizerunek i na przedwiośniu apelować o niewypalanie traw, bo giną zwierzątka, mrówki, ptaszki. A tymczasem sam wypalił trawy na swojej blisko hektarowej łące. Nie może się wytłumaczyć, że ktoś podpalił, bo gdyby tak było, wezwałby straż pożarną, a tego nie zrobił. Za płotem jest las, więc zagrożenie pożaru było duże – zaznaczyli mieszkańcy.
Czy Kieczur spał?
W środę (30.03) skontaktowaliśmy się z leśniczym Kieczurem. – Ja nie wypalałem – zarzekł się. I winę zwalił na szwagra. – Mieszka ze mną, cały czas mi porządki robi, więc może on coś tam wypalał – poinformował. A nie czuł pan dymu, nie widział wypalonej trawy? – dopytaliśmy. Kieczur stwierdził, że nie czuł i nie widział, choć od wypalania do środy minął blisko tydzień. – Leżałem chory w łóżku, nawet nie wychodziłem, dopiero dziś wróciłem do pracy, więc nawet nie przyglądałem się jak mój ogród wygląda – poinformował i zakasłał do słuchawki.
W czwartek rano, po rozmowie ze szwagrem, Kieczur zadzwonił do naszej redakcji i powiedział: – Tę trawę ktoś podpalił, a szwagier tylko ugasił. Mój ogród jest otwarty dla wszystkich, w sezonie ludzie zbierają tam jabłka, więc podpalić mógł każdy.
Na pytanie, dlaczego nie wezwano na miejsce policji i straży pożarnej, Kieczur odpowiedział, że to i tak nic by pewnie nie dało.
Są ustawy 
Kieczur wie doskonale, że nie wolno wypalać traw. Skoro jest leśniczym, to bierze udział w zebraniach organizowanych w nadleśnictwie, w trakcie których dyskutuje się również na ten temat. Poza tym powinien znać ustawy, a także ministerialne obwieszczenia i rozporządzenia, które zabraniają wypalania traw. I twierdzi, że zna.
Mowa na przykład o art. 124 Ustawy o ochronie przyrody: „Zabrania się wypalania łąk, pastwisk, nieużytków, rowów, pasów przydrożnych, szlaków kolejowych oraz trzcinowisk i szuwarów”.
Dom Kieczura stoi przy lesie, więc mowa również o Ustawie o lasach. Art. 30 ust. 3 pkt 3 tej ustawy brzmi: „W lasach oraz na terenach śródleśnych, jak również w odległości do 100 m od granicy lasu, zabrania się działań i czynności mogących wywołać niebezpieczeństwo, a w szczególności: rozniecania ognia poza miejscami wyznaczonymi do tego celu przez właściciela lasu lub nadleśniczego; korzystania z otwartego płomienia; wypalania wierzchniej warstwy gleby i pozostałości roślinnych”.
Warto też zajrzeć do obwieszczenia ministra rolnictwa z 2014 roku. W paragrafie 3.1 napisano: „Zabrania się wypalania gruntów rolnych”.
Jest jeszcze rozporządzenie ministra administracji dotyczące ochrony przeciwpożarowej.
Będzie kara? 
Sprawa wypalonej trawy na posesji Kieczura trafiła w środę do straży leśnej, nadleśnictwa i na policję. Sprawę policjanci sprawdzą pod kątem art. 82 Kodeksu wykroczeń. Jeśli wykryją sprawcę, będzie mu groził mandat w wysokości maksymalnie 500 złotych. Sprawa ewentualnie może też skończyć się w sądzie.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz