Strona główna » Sensacyjne zeznania

Sensacyjne zeznania

przez imperia

Ujawniamy kulisy zwolnienia Ewarysta Stróżyny, byłego naczelnika wydziału infrastruktury w żarskim magistracie. To Ewa Bortnik, obecny naczelnik wydziału administracji, kazała napisać oświadczenia, które posłużyły do dyscyplinarnego zwolnienia naczelnika.
Sensacyjne zeznania złożyli świadkowie w sprawie o przywrócenie do pracy E.Stróżyny. Zeznali, że nigdy nie pisali żadnych notatek, ani oświadczeń dotyczących roboczych spotkań z Ewarystem Stróżyną. Zrobili to dopiero na wyraźną prośbę E. Bortnik po spotkaniu, które odbyło się w żarskim urzędzie19 maja br. Oświadczenia posłużyły do zwolnienia dyscyplinarnego naczelnika.
Nie przywitał się
W środę (21.12) w żarskim sądzie pracy pojawił się Wacław Maciuszonek, burmistrz Żar, który w aurze skandalu wyrzucił dyscyplinarnie w maju br. naczelnika. W. Maciuszonek przed rozprawą ominął dużym łukiem byłego współpracownika, który rozmawiał na korytarzu z Romanem Pogorzelcem i Jackiem Niezgodzkim, świadkami w sprawie. Z byłymi burmistrzami Maciuszonek przywitał się dopiero, gdy odszedł od nich Stróżyna.
Skuteczny
Jako pierwsi przed sądem w roli świadków stanęli J. Niezgodzki i R. Pogorzelec. – Pracowaliśmy razem 8 lat. Bardzo wysoko oceniam przygotowanie merytoryczne E. Stróżyny. Komunikatywny, szybko radzący sobie z problemami. Moja ocena jego pracy jest bardzo pozytywna – wyznał J. Niezgodzki.
– Od 2001 roku byłem bezpośrednim przełożonym E. Stróżyny. Oceniam go wysoko jako fachowca, osobę rzetelną i taką, która potrafi zająć samodzielne stanowisko w określonych sprawach – opowiadał przed sądem R. Pogorzelec.
O Stróżynie mówił też powołany na świadka przez W. Maciuszonka jego były zastępca. – Dobry szef, skuteczny, zawsze służył radą i doświadczeniem, można z nim było rozwiązać każdy problem – zeznał Piotr Dewald, który po zwolnieniu E. Stróżyny utrzymał stanowisko zastępcy naczelnika w wydziale infrastruktury.
Spotkanie
19 maja br. E. Stróżyna zaprosił na spotkanie do ratusza Adama Wawruszaka, przedsiębiorcę zajmującego się budownictwem oraz przedstawicieli Pekomu, Władysława Wawrzyckiego, dyrektora zakładu oczyszczania miasta, Wiolettę Olejnik, mistrza remontów dróg i Wojciecha Szachnowskiego, specjalistę ds. utrzymania ruchu. Na spotkaniu nie było Krzysztofa Nowakowskiego, ówczesnego prezesa Pekomu.
– Na spotkaniu znalazłem się na zaproszenie naczelnika Stróżyny. To była luźna rozmowa. Omówiliśmy, gdzie będą wykonywane prace. Przedstawiłem moją propozycję ceny za wykonanie dywanika asfaltowego o grubości 5 cm. To było 85 zł netto za m2. Nikt jednak się nie odniósł do mojej propozycji. Nie było żadnej akceptacji ze strony Pekomu. Nic nie podpisywałem, żadnych ustaleń, ani notatek. Jestem jedynym na terenie miasta Żary, który może wykonywać takie zadania. Pekom nie miał rozściełaczy masy bitumicznej. Najczęściej dla nich wykonywałem usługi sprzętowe. Wszystko było na zasadzie wypożyczania sprzętu. Wszystkie prace zawsze zlecał mi Pekom, Stróżyna nigdy nie wskazywał żadnych kwot ani stawek – zeznał A. Wawruszak. 
– Pojechaliśmy do naczelnika i rozmawialiśmy na temat robót drogowych. Jak przyjechaliśmy to pan Wawruszak już tam był. Na wstępie naczelnik powiedział nam, że za mało wykonaliśmy robót drogowych i trzeba te prace nadgonić. Wymienił ul. Kolejową, Budowlanych i Osadniczą i powiedział, że w ramach remontu można tam położyć dywanik asfaltowy. Dodał, że Pekom nie posiada sprzętu do wykonania takich prac, a urządzenia posiada Wawruszak i on mógłby to zrobić. Później naczelnik zapytał przedsiębiorcę jaką kwotą za m2 dywanika obciążyłby Pekom. Pan Adam powiedział, że kwota mieściłaby się  w 110 zł za m2.
Nie miał wpływu
Przebieg spotkania stał się podstawą do zwolnienia dyscyplinarnego E. Stróżyny. Burmistrz zarzucił mu, że nie zachował konkurencyjności i działał na szkodę gminy. Świadkowie zeznali, że w czasie tego spotkania nie doszło do konkretnych ustaleń. – Spotkanie jak spotkanie, nic nadzwyczajnego – zeznał P.Dewald. – Spotkanie dobiegło końca, bo naczelnik stwierdził, że my jako pracownicy nie możemy podjąć decyzji i żeby Wawruszak otrzymał zlecenie, trzeba to uzgodnić z prezesem Pekomu – powiedział Wojciech Szachnowski. – 19 maja nie zapadły żadne ustalenia. Miałam świadomość, że rozliczenie będzie zgodne z umową, a cena podana przez Wawruszaka na spotkaniu nie będzie obowiązująca – zeznała W. Olejnik.
Wezwani
 Dzień po spotkaniu pracownicy Pekomu zostali wezwani do ratusza. Tym razem wzywającą była Ewa Bortnik, obecnie naczelnik wydziału administracyjnego, a wtedy główny specjalista ds. kontroli finansowej. Stanowisko to specjalnie dla E. Bortnik stworzył po objęciu rządów w mieście W. Maciuszonek. Wcześniej Bortnik była szefem kampanii wyborczej Maciuszonka.
Gdy E. Bortnik została naczelnikiem wydziału administracyjnego okazało się, że w ratuszu główny specjalista ds. kontroli finansowej nie jest już potrzebny i stanowisko umarło „śmiercią naturalną”. W gabinecie E. Bortnik 20 maja przed przyjazdem pracowników siedział już ich prezes K. Nowakowski. – Pytano nas o przebieg spotkania z 19 maja. Po rozmowie pani Bortnik poprosiła mnie żebym sporządziła oświadczenie i żebym napisała na jaki temat było spotkanie. Napisałam to oświadczenie sama, nie było sugestii co do treści – zeznała W. Olejnik. Innego zdania jest E. Stróżyna, który przedstawił jako dowód ręcznie napisane sugestie, co powinna zawierać notatka. Nie wiadomo kto je napisał, bo kartka nie jest podpisana.
Na rozprawie nie stawił się w roli świadka Władysław Wawrzycki, sąd postanowił odroczyć rozprawę do 30 stycznia 2012 roku. Wtedy swoje stanowiska przedstawią W. Maciuszonek i E.Stróżyna.
 
 

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz