Strona główna » Sejm zdecydował! Posłanka Lewicy nie będzie ciągana po sądach

Sejm zdecydował! Posłanka Lewicy nie będzie ciągana po sądach

przez imperia
0 komentarzy

Łukasz M. (poseł PiS) kontratakuje. Chciał zaciągnąć Anitę Kucharską-Dziedzic przed sąd. Sejm odrzucił jednak jego wniosek o uchylenie jej immunitetu. Przeciwko był nawet Jerzy Materna, kolega z PiS.
Łukasz M. wniosek złożył w marcu 2023 roku, a więc jeszcze w poprzedniej kadencji (nie został wtedy rozpatrzony). Poseł PiS zarzucał posłance Lewicy, że w różnych wpisach internetowych i wypowiedziach formułowała zarzuty, które miały go przedstawiać w złym świetle. Były to zarzuty dotyczące działalności posła, które wciąż bada prokuratura. A. Kucharska-Dziedzic komentowała m.in. to, że związana z nim firma miała oferować fikcyjne i drogie leczenie rodzicom chorych dzieci, że jego firma przeprowadzała fikcyjne szkolenia ze środków publicznych (w tej sprawie kilku współpracowników posła usłyszało już zarzuty). Posła z Krosna Odrzańskiego ubodło także to, że posłanka Lewicy krytycznie recenzowała jego pracę w Ministerstwie Sportu. Posłanka przed kamerami powiedziała wtedy, że przez dwa miesiące minister M. z nikim się nie spotkał i nie podpisał się pod żadnym dokumentem. Nie miał numeru telefonu, ani maila. Mówiła, że jedyne podpisy składał pod pozwami przeciwko dziennikarzom i pod „paskami płacowymi”.

Nie zasługuje na zaufanie
Na początku marca zebrała się w tej sprawie komisja immunitetowa. Nie stawił się na niej ani poseł M. ani jego adwokat. Prawnik przysłał maila o treści: „Mnie nie będzie. Co do klienta, to nie wiem. Nie odebrał ode mnie telefonu i nie oddzwonił”. [paywall]
Była natomiast A. Kucharska-Dziedzic: – Wszystkie te zarzuty, które stawiałam panu posłowi zostały także opisane w zawiadomieniach do prokuratury. W sprawie oświadczeń już postawiono mu zarzuty, pozostałe sprawy ciągle się toczą. Osoby, które pana posła krytykowały, bądź chodziły na kontrole poselskie do Ministerstwa Sportu, przedstawiano im prywatne akty oskarżenia. W przypadku Senatu, Senat nie uchylił immunitetu senatorowi Tyszkiewiczowi. Jedna sprawa ciągle się toczy od trzech lat, przeciwko wówczas licealiście, dzisiaj studentowi i też pan poseł ani jego pełnomocnik nie stawiają się na sprawach. Proszę o to, żeby nie ciągać mnie po sądach z oskarżenia kogoś, kto chyba na zaufanie co do swojej prawdomówności nie zasługuje – powiedziała.
(Łukasz M. był na głosowaniu i głosował za uchyleniem immunitetu)

To nie jest poseł z mojej baki
Na sejmowe głosowanie w sprawie uchylenia immunitetu Łukasz M. przyszedł i głosował „za”. Po drugiej stronie sali siedziała sama zainteresowana i głosował „przeciw”. Sejm większością głosów odrzucił jednak każdy z punktów jego wniosku (było siedem). Jak można było się spodziewać, za uchyleniem immunitetu głosowali tylko posłowie PiS, ale nie wszyscy. Łukasza M. poparł co prawda Władysław Dajczak, ale już Marek Ast nie głosował, a Jerzy Materna był przeciwko (jako jedyny z PiS). Poseł tłumaczy, że z zasady głosuje przeciwko takim wnioskom.

– Immunitet jest między innymi po to, żeby poseł swobodnie mógł głosić różne tezy, które często są niewygodne. Dlatego jestem przeciwny, żeby uchylać immunitet, z prywatnego oskarżenia. Gdyby chodziło o większe przestępstwo, złodziejstwo, pijaństwo, to rozumie. Ale w tym przypadku byłem przeciwko – wyjaśnia J. Materna. 
Dodaje, że nikt nie rozmawiał z nim głosowaniu. – Szybko pojechałem na „Nowogrodzą”, bo tam mieliśmy spotkanie. Ale widziałem, że Marek Ast był w Sejmie, ale też w tych punktach nie głosował – dodaje J. Materna. 
Zdradza, że z posłem M. rzadko rozmawia. Poseł z Krosna Odrzańskiego nie uczestniczył także w lubuskiej kampanii Karola Nawrockiego. Nie było go na spotkaniu w Nowej Soli, a także w powiedzie krośnieńskim jego mateczniku. 
– To nie jest poseł z mojej bajki. Od początku nie chciałem, żeby był na naszych listach dopóki się nie oczyści – mówi J. Materna. 

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz