Strona główna » Sauter zapomniał o wioskach

Sauter zapomniał o wioskach

przez imperia

Suchej nitki na Jacku Sauterze, burmistrzu Bytomia Odrzańskiego, nie zostawiła Irena Skwara, sołtyska wsi Wierzbnica. Dziś głos oddajemy Agnieszce Kędzierskiej, sołtysce i radnej ze wsi Bycz, a także Justynie Dubowskiej z rady sołeckiej.
Wioski w gminie Bytom Odrzański czują się zapomniane przez władze.
– Jakiś czas temu ktoś z Urzędu Marszałkowskiego zachęcał mnie, żebym zgłosiła Bycz do konkursu na piękniejącą wieś – mówi Agnieszka Kędzierska, sołtyska i radna ze wsi Bycz. – Odpowiedziałam, że nie mogę, bo Urząd Gminy o nas nie dba, więc wcale nie piękniejemy tak, jak byśmy tego chcieli.
Powiedział, że nie postawi 
Z sołtyską Kędzierską i Justyną Dubowską z rady sołeckiej rozmawiamy w Byczu pod wiatą, którą mieszkańcy zbudowali sami. Deski kupili za fundusz sołecki.
Wiata stoi przy boisku.
– Gmina zbudowała nam [paywall] boisko w 2007 roku i jakby o nim zapomniała, bo nie wykonywała od tego czasu żadnych prac konserwatorskich – skarży się sołtyska Kędzierska. Pokazuje na zniszczoną nawierzchnię i bramki.
Obok boiska stoi plac zabaw, który spędza sen z powiek nie tylko sołtysce Kędzierskiej i J. Dubowskiej, ale też innym rodzicom z Bycza. Owszem, huśtawka jest, ale wygląda tak, jakby niedługo miała pęknąć na pół. Inne sprzęty wcale nie wyglądają lepiej. Korzystanie z nich na pewno grozi uszczerbkiem na zdrowiu. Mieszkańcy wielokrotnie prosili burmistrza Sautera o zakup kilku nowych sprzętów na plac zabaw. Zawsze odmawiał. Ostatnio – w lipcu, w trakcie wiejskiego zebrania.
– Zapytałam, kiedy burmistrz postawi u nas plac zabaw, a on odpowiedział, że za jego kadencji na pewno nie – wspomina J. Dubowska. Ma troje małych dzieci. – Gdyby był plac zabaw, to wreszcie mogłabym przestać tak intensywnie główkować, w jaki sposób codziennie zająć czas moim dzieciom – argumentuje.
– Tu nie ma gdzie spędzać czasu z dziećmi – potwierdza Angelika Pawlak. – Moje dziecko ma pięć lat i bardzo by chciało bawić się na placu zabaw.
A. Pawlak zwraca uwagę na jeszcze jedną ważną kwestię – gdyby był plac zabaw, to mamy miałyby się gdzie integrować.
Każe pisać projekty 
Mieszkańcom Bycza, proszącym o plac zabaw, Sauter zwykł odpowiadać, żeby pisali wnioski o dofinansowania.
– Ale jak to?! – oburza się sołtyska Kędzierska. – Przecież gmina powinna mieć pracownika od pisania takich wniosków. Przecież mieszkańcy nie będą wyręczać w tym urzędu. I tak wyręczamy ich w wielu sprawach – zauważa.
– Poza tym skąd my, mieszkańcy, mamy wiedzieć, jak pisać takie projekty? – pyta J. Dubowska.
– Owszem, możemy znaleźć jakieś źródła finansowania, podpowiedzieć urzędowi, ale składać wnioski powinni oni, a nie my! – dodaje Kędzierska.
Sauter zwykł też odpowiadać mieszkańcom Bycza, żeby swoje potrzeby realizowali za fundusz sołecki. Tego funduszu na 2024 rok dostali raptem ok. 24 tys. zł.
– Co to jest 24 tysiące? – pyta sołtyska Kędzierska. – Jedna trzecia funduszu idzie na utrzymanie świetlicy, na remonty. Sporą część pieniędzy przeznaczamy na utrzymanie czystości we wsi. Część – na różne festyny – wylicza sołtyska.
Dojdzie do tragedii? 
Jeśli chodzi o utrzymywanie czystości we wsi, to gmina, zdaniem mieszkańców, z tego zadania wywiązuje się raczej kiepsko. Na myśli mają oczywiście dbanie o porządek na gminnym mieniu.
– Za przykład weźmy gminne drogi – kontynuuje sołtyska. – Rosną hasze. Gmina, jeśli kosi, to pasek szerokości 30, może 40 centymetrów.
J. Dubowska przywołuje problem przystanku. 
– Stoi na skraju wsi, a korzystają z niego przede wszystkim dzieciaki, które dojeżdżają do szkół – opowiada. – Do tego przystanku nie prowadzi chodnik, więc trzeba iść skrajem drogi. Nie ma też lamp. Więc dzieciaki idą po omacku. Najgorzej jest jesienią i zimą. Drogę muszą oświetlać telefonami – złości się J. Dubowska. I martwi, że w końcu dojdzie tam do tragedii.
Jaki pożytek dla mieszkańców?
Mieszkanki uważają, że władza lekceważy te wsie, które mają śmiałość wymagać, by gmina o nie dbała.
– Jak ktoś niczego nie chce od gminy, to jest w porządku – kontynuuje J. Dubowska. – Ale jak człowiek zacznie się o coś upominać, coś skrytykuje, to już jest tym złym. Bo nasz burmistrz bardzo nie lubi krytyki. Dla niego byłoby najlepiej, gdybyśmy siedzieli cicho.
Słowa J. Dubowskiej potwierdza sołtyska Kędzierska. 
– Burmistrz sam wybiera w naszej gminie, co będzie zrobione – dodaje. – Nie liczy się z głosem ludzi, z głosem mieszkańców. Nie pyta o zdanie.
Sołtyska Kędzierska jest też radną. Nie startowała z komitetu burmistrza, nie jest od niego zależna i próbuje patrzeć Sauterowi na ręce. Zaznacza jednak, że to trudne, skoro Sauter ma większość radnych w garści, bo są z nim w koalicji. Kędzierska dziwi się wielu inwestycjom, które przeprowadził Sauter. Idą na nie ogromne pieniądze, ale nie poprawia to wymiernie komfortu życia większości mieszkańców, a do Bytomia wcale nie zjeżdżają tłumy turystów, jak to było zapowiadane przed laty. Wyremontowano ewangelik za miliony i budynek zamknięto na cztery spusty.
Teraz burmistrz chce przepchnąć uchwałę przyznającą 200 tys. zł drużynie piłkarskiej Odra Bytom Odrzański. 
– Jaki pożytek będzie z tego dla gminy, dla mieszkańców? – pyta sołtyska. – Jasne, drużyna jest kapitałem ludzkim, to jest ważne – przyznaje. – Ale dzieci z okolicznych wsi, w tym z Bycza, które czekają na plac zabaw, też są kapitałem ludzkim i też zasługują na wsparcie – apeluje sołtyska.
– Gmina Bytom Odrzański to nie tylko miasto, to też wsie. My też chcemy się rozwijać – apeluje J. Dubowska. – Bardzo dużo robimy sami, jako mieszkańcy. Ale wszystkiego sami zrobić nie jesteśmy w stanie.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz