Jedna z właścicielek poszła z PKM Zachód do sądu. Miała dość czekania na swoje mieszkanie i chciała odszkodowanie.
Kobieta kupiła mieszkanie w bloku, który powstaje na os. Konstytucji w Nowej Soli. Niedługo miną trzy lata jak czeka na swój lokal. Deweloper cyklicznie przysyła jej pisma przesuwając datę skończenia budynku. W podobnej sytuacji jest 50 innych właścicieli. Mimo, że na internetowych grupach odgrażali się pozwem zbiorowym przeciwko deweloperowi, ostatecznie do sądu poszła tylko jedna właścicielka.
Kobieta planowała, że po przeprowadzce do lokalu budowanego przez PKM Zachód, swoje stare mieszkanie będzie wynajmować. Wyliczyła, ile przez lata mogłaby zarobić na wynajmie i z tą kwotą poszła do sądu. Od dewelopera chciała odszkodowanie. Sprawa wydawała się prosta, bo właścicielka miała podpisaną umowę z datą, kiedy mieszkanie będzie jej oddane. Zapłaciła za zakup. To deweloper nie dotrzymał terminu. W czwartek (10.10.) sędzia Iwona Reszkowska z Sądu Rejonowego w Nowej Soli oddaliła jednak jej powództwo uzasadniając jednym zdaniem, że żaden z jej argumentów nie zyskał uznania.
Pandemia, wojna, brak rąk do pracy
Prawniczka wynajęta przez PKM Zachód po rozprawie tłumaczyła, że sędzia słusznie dostrzegła, że opóźnienie dewelopera było spowodowane przez czynniki niezależne od niego. W trakcie procesu przesłuchiwani byli kolejni podwykonawcy, którzy zgodnie zeznawali, że w trakcie pandemii koszt niektórych materiałów budowlanych wzrósł nawet o 100 proc. Na niektóre zamówienia trzeba było czekać miesiącami, bo zablokowany były szlaki handlowe z Chinami. Potwierdzali też wersję dewelopera, że po wybuchu wojny drastycznie ubyło rąk do pracy, bo Ukraińcy pojechali bić się za swój kraj. Dlatego budowy stały miesiącami.
– Na tę sytuację trzeba spojrzeć z innej strony. Deweloper mógł ogłosić upadłość i właściciele mieszkań zostaliby z niczym. Tymczasem nie wycofał się, zadeklarował, że dokończy inwestycje i tak robi. Przykład mamy choćby przy ul. Ekonomicznej i podobnie będzie na os. Konstytucji – powiedziała adwokatka PKM Zachód. Dodała, że właściciele nie są stratni, ponieważ ich mieszkania przez ostatnie lata zyskały na wartości. Dziś musieliby za nie zapłacić o wiele więcej.
Łukasz Lisowski, właściciel PKM Zachód, cieszy się z wyroku. Powtarza, że chciał oddać lokale jak najszybciej.
Tymczasem właścicielka mieszkania zapowiedziała, że nie składa jeszcze broni i zamierza odwołać się od wyroku.