Stroiki, wyroby rękodzielnicze, zabawki dla dzieci, jedzenie i występy artystów. Takie atrakcje czekają na zielonogórzan na deptaku. Na jarmark wydano 30 tys. zł.
Jarmark rozpoczął się w środę (14.12.). Już pierwszego dnia cieszył się zainteresowaniem. Pani Zofia szukała stroików świątecznych.
– Na jarmarku jestem co roku – twierdzi. – Jest tyle pięknych rzeczy, ale kogo stać, żeby to wszystko kupić. Szukam stroików do 50 zł.
– Kupiłam korale z filcu, broszki i zawieszki własnych wyrobów – wylicza pani Aneta. – To są rzeczy, których nie dostanę w sklepie.
Pani Maria szukała prezentu dla swojego wnuka. – Ma dzisiaj urodziny – mówi. – Zdecydowałam się na składanego robota. Zapłaciłam 18 zł.
Zdaniem kobiety, ceny nie są wygórowane.
Jak w ubiegłym roku
– Są takie same jak w ubiegłym roku – mówi pan Krzysztof, handlowiec. – Sprzedaję rękawiczki. Za normalne, z materiału, trzeba zapłacić 17 zł, skórzane 35 zł.
Pani Ditta handluje suszonymi owocami.
– Najlepiej schodzą suszone jabłka (20 zł/kg), śliwki (22 zł) i gruszki (20-25 zł).
– Dużym zainteresowaniem cieszą się drobiazgi – twierdzi pan Andrzej, ze stoiska z zabawkami. – Dwa lata temu ludzie masowo kupowali balony za 20-30 zł, teraz wybierają skromniejsze artykuły za parę złotych.
Na ruch nie narzeka Joanna Piela, która prowadzi stoisko z wyrobami rękodzielniczymi.
– Nie podwyższałam cen w tym roku – zapewnia. – Postawiłam na nowe wzory. W moim asortymencie nieprzerwanie od lat są najczęściej kupowane figurki aniołów (14-60 zł).
Na straganach można także dostać serwetki i dzwonki robione na szydełkach. Ich cena zaczyna się od 6 zł. Nie zabrakło jedzenia. Za bigos trzeba zapłacić 8 zł, żurek i grochówkę 10 zł.
– Ceny inne nie będą – mówi jedna ze sprzedawczyń. – My też musimy płacić za to, że tu jesteśmy. Ceny są różne, od 300 do 600 zł za tydzień. Zależy kto ma jaki namiot.
Jarmark czynny jest codziennie od godz. 11 do 17. Potrwa do 19 grudnia.
29
Poprzedni artykuł