Strona główna » Rozrasta się ośmiornica mirocińska. Trzech urzędników w kajdankach

Rozrasta się ośmiornica mirocińska. Trzech urzędników w kajdankach

przez imperia

Funkcjonariusze CBA, na zlecenie Prokuratury Okręgowej w Katowicach, wyprowadzili w kajdankach dwóch pracowników Lubuskiego Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska oraz jednego pracownika Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Podejrzani są o korupcję i ujawnianie informacji w związku z pseudorekultywacją prowadzoną w Mirocinie Dolnym.
– W siedzibie Prokuratury Okręgowej w Katowicach podejrzani usłyszeli zarzuty związane z powoływaniem się na [paywall] wpływy oraz udzielaniem i przyjmowaniem korzyści majątkowych, w zamian za ujawnienie osobom nieuprawnionym informacji o czynnościach służbowych dotyczących ochrony środowiska, w związku z rekultywacją w Mirocinie Dolnym – dowiedzieliśmy się w Prokuraturze Okręgowej w Katowicach, która prowadzi śledztwo. 
Zatrzymani urzędnicy informowali też śmieciowych biznesmenów o planowanych kontrolach i poczynionych w ich trakcie ustaleniach.
Pracownik GIOŚ został tymczasowo aresztowany na dwa miesiące. Wobec pozostałych dwóch urzędników prokurator zastosował poręczenie majątkowe, dozór policyjny i zakaz kontaktowania się z określonymi osobami.
Wcześniej, w związku ze śledztwem prowadzonym przez prokuraturę w Katowicach, zarzuty usłyszało siedem osób, w tym wysoko postawiony były już pracownik Lubuskiego Urzędu Marszałkowskiego i była pracownica Starostwa Powiatowego w Nowej Soli. Informowaliśmy o tym w maju.
Przekręt za grube miliony
Na prowadzenie rekultywacji w Mirocinie Dolnym pozwoliły wymienione wyżej lubuskie urzędy. W efekcie decyzji urzędników i polityków, a także braku odpowiedniego nadzoru ze strony lubuskiego marszałka, nowosolskiego starosty oraz WIOŚ, ludzie mafii śmieciowej od 2019 roku zwieźli do Mirocina blisko 230 tysięcy ton odpadów. Często były to odpady, które nie nadają się do prowadzenia rekultywacji. Czy były wśród nich odpady niebezpieczne, skoro zwożono je choćby ze Śląska, a za pseudorekultywację odpowiadali na różnych etapach śmieciowi przestępcy, którzy w przeszłości zostawiali bomby ekologiczne w różnych częściach kraju, a także synowie jednego z baronów dawnej mafii paliwowej?
Pseudorekultywacja od początku była źle prowadzona. Śmieciowi przestępcy nie przestrzegali harmonogramu. Nie wybudowali też ani rowu opaskowego, ani specjalnego zbiornika. Efektem jest widmo skażenia, które wisi nad tamtejszą przyrodą i mieszkańcami. Na rekultywowanym terenie od dawna zbierają się toksyczne odcieki z odpadów, zawierające między innymi metale ciężkie, które w nadmiarze są groźne dla zdrowia, a nawet życia.
Wspomniana rekultywacja mogła przynieść śmieciowym biznesmenom dochód rzędu kilkudziesięciu milionów złotych. Tymczasem na rekultywowanym terenie hula dziś tylko śmierdzący wiatr i wiele wskazuje na to, że za sprzątanie po mafii śmieciowej i przekupnych urzędnikach zapłacą podatnicy.
 
KOMENTARZ
Śledztwo cały czas trwa. W ręce śledczych wpadają kolejne osoby powiązane z ośmiornicą mirocińską. Wreszcie, bo o nieprawidłowościach i przekrętach w związku z tą pseudorekultywacją alarmowaliśmy wraz z mieszkańcami Mirocina Dolnego przez kilka lat – na ulicach, w urzędach, w prasie. I szkoda, że dopiero teraz, skoro do Mirocina zwieziono blisko 230 tysięcy ton odpadów i nikt ich nie wywiezie, a nad mieszkańcami i przyrodą wisi widmo skażenia.
 

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz