Trwa akcja rozdawania czujek czadu, zorganizowana przez Zakład Usług Mieszkaniowych w Nowej Soli. Skierowana jest do najemców mieszkań komunalnych ogrzewanych piecami węglowymi oraz z instalacją gazową (popularnymi Junkersami).
– Przygotowaliśmy 120 urządzeń – informuje Mariusz Smolarczyk, prezes ZUM. – Czujki zakupiliśmy za pieniądze z funduszu [paywall] prewencyjnego – dodaje. Przypomina, że w ubiegłym roku w blisko 100 mieszkaniach z zasobów miejskich wymieniono stare piece, tak zwane kopciuchy. – Jednak mieszkańcy, zwłaszcza osoby starsze, nie zawsze prawidłowo korzystają z nowych urządzeń grzewczych, stąd pojawiają się problemy z tlenkiem węgla – zaznacza Smolarczyk. – Lepiej zapobiegać, niż później zmagać się z dramatami – dodaje.
Kilkanaście czujek do ZUM przyniósł Kamil Sikora, mieszkaniec Nowej Soli, który działa w Stowarzyszeniu Nowosolska Paczka. Czujki do stowarzyszenia przynieśli darczyńcy.
– Z akcją ruszyliśmy po świętach. W pierwszych dniach rozeszło się kilkanaście czujek – informuje Smolarczyk. I zaprasza najemców mieszkań komunalnych w Nowej Soli, ogrzewanych piecami węglowymi oraz z instalacją gazową, po odbiór darmowych czujek do siedziby ZUM przy ul. Wróblewskiego 7.
Cichy zabójca
W święta całą Polskę obiegła wieść o rodzinie, która w Wigilię zatruła się czadem. Dwóch braci w wieku 9 i 12 lat zmarło. Ich rodzice nieprzytomni trafili do szpitala. Trafiło tam również niemowlę, ich trzecie dziecko.
W Nowej Soli do tragedii przez tlenek węgla doszło na początku listopada.
– Zgłoszenie otrzymaliśmy przed godziną 16 – relacjonował na naszych łamach Sebastian Olczyk, oficer prasowy Państwowej Straży Pożarnej w Nowej Soli.
Na miejsce pojechały dwa zastępy PSP. Strażacy wyczuli swąd spalenizny. Na podłodze dostrzegli nieprzytomną kobietę.
– Strażacy rozpoczęli reanimację – informował Olczyk. Prowadzili ją do przyjazdu pogotowia. Następnie nieprzytomną kobietą zajęli się ratownicy medyczni.
– Strażacy sprawdzili pomieszczenie detektorem, który wykrył tlenek węgla – komentował Olczyk. – Mógł pochodzić z używanego wcześniej grzejnika.
– Kobiety nie udało się uratować – poniformowała Justyna Sęczkowska, oficer prasowa Powiatowej Komendy Policji w Nowej Soli. Miała 78 lat.
Skąd bierze się czad?
Tlenek węgla, potocznie zwany czadem, jest gazem silnie trującym, bezbarwnym
i bezwonnym, nieco lżejszym od powietrza, co powoduje, że łatwo się z nim miesza i w nim rozprzestrzenia. Potencjalne źródła czadu w pomieszczeniach mieszkalnych to kominki, gazowe podgrzewacze wody, piece węglowe, gazowe lub olejowe i kuchnie gazowe. Powstaje w wyniku niepełnego spalania wielu paliw, m.in.: drewna, oleju, gazu, benzyny, nafty, propanu, węgla, ropy, spowodowanego brakiem odpowiedniej ilości tlenu, niezbędnej do zupełnego spalania. Może to wynikać z braku dopływu świeżego (zewnętrznego) powietrza do urządzenia, w którym następuje spalanie albo z powodu zanieczyszczenia, zużycia lub złej regulacji palnika gazowego, a także przedwczesnego zamknięcia paleniska pieca lub kuchni, czy też zapchanego i nieszczelnego przewodu kominowego lub uszkodzonego połączenia między kominami i piecami. Szczelnie pozamykane okna (czasami jeszcze dodatkowo uszczelnione), pozaklejane kratki, brak otworów wentylacyjnych w drzwiach łazienkowych, jak również brak regularnych kontroli drożności przewodów wentylacyjnych i kominowych sprawiają, że w naszych mieszkaniach lub domach możemy nie być bezpieczni. W niewietrzonych pomieszczeniach bardzo łatwo może dojść do tragedii.
Do zatruć często dochodzi w nowo wyremontowanych mieszkaniach, z nowymi piecami, nie mającymi indywidualnych przewodów napowietrzających i gdzie z przyczyn oszczędnościowych zlikwidowano (zasłonięto) przewody wentylacyjne, a okna i drzwi są zbyt szczelne. Mieszkanie doskonale szczelne „nie oddycha”; brak dostępu tlenu może doprowadzić do tragedii. Czad może powstać także podczas pożaru.
18
Poprzedni artykuł