Andrzej Bagiński, niegdyś podpora Piasta Iłowa, wraca do swojego macierzystego klubu. Wiosną za to nie ujrzymy jednego z liderów iłowskiej drużyny, Ukraińca Romana Hutyrii.
Przez piłkarski lockdown, piłkarze nie mogli grać sparingów ani wspólnie trenować. Rozegrali dwie wewnętrzne gry kontrolne, które zakończyły się wynikami 4:4 i 7:4.
– Musieliśmy sobie jakoś radzić w tych trudnych – mówi trener Piasta, Grzegorz Borkowski. – Cieszymy się, że w końcu ten absurdalny lockdown na boiskach się kończy i w sobotę, 13 lutego będziemy mogli zagrać pierwszy sparing, z Moczynianką Moczyń, na sztucznym boisku żagańskiej Areny. W planach są też kolejne gry kontrolne, 20 lutego z Łużycami w Lubaniu i 27 lutego z Promieniem w Żarach.
Wiosna zmian
Póki co, w kadrze Piasta sporo przetasowań. Odszedł jeden z liderów drużyny, Roman Hutyria, który wrócił na Ukrainę. Zostało za to dwóch jego rodaków, Ilia Eksner i Mykola Czernyszenko. Treningów nie wznowił Daniel Paszek, do Victorii Ruszów odchodzi Adrian Klisowski. W przeciwnym kierunku udaje się Andrzej Bagiński. Popularny „Kaziu” wraca po półrocznej przerwie do Piasta, gdzie w minionych sezonach był podporą defensywy iłowian.
Z Ruszowa do Iłowej przenosi się również Krzysztof Tymczyszyn, który może grać zarówno jako obrońca jak i defensywny pomocnik. – Rozmawiamy jeszcze z dwoma zawodnikami, którzy do tej pory grali w regionalnych ligach niemieckich – zdradza G. Borkowski. – Ponadto, chcemy pozyskać obiecującego napastnika Nysy Trzebiel, Grzegorza Napieraja, który jest bardzo skuteczny w żarskiej klasie B. Wierzymy, że w IV lidze będzie kontynuował piłkarską przygodę, z pożytkiem dla obu stron.
Stać nas
Piast po rundzie jesiennej zajmuje 11. miejsce w tabeli. Po kiepskim początku sezonu, iłowianie zaczęli wygrywać i szybko uciekli ze strefy spadkowej. – Gdyby nie głupio potracone punkty szczególnie w spotkaniach zakończonych remisami, dziś bylibyśmy znacznie wyżej w tabeli – dodaje trener Piasta. – Myślę, że z takim potencjałem i jesienną zaliczką 22 punktów, stać nas na znalezienie się na koniec rozgrywek, w pierwszej ósemce. Oczywiście, jeśli zespół ominie pech i kontuzje.
8
Poprzedni artykuł