– Jak to jest możliwe, że pan Galent jest przewodniczącym Rady Gminy, a mieszka w Żaganiu? – pytają mieszkańcy miasta. – Mam kilka domów, raz jestem tu, raz tu – broni się jeden z najbogatszych rolników w powiecie.
Bolesław Galent, przewodniczący Rady Gminy w Żaganiu, rolnik z Jelenina, zasłynął dwa lata temu kupnem domu burmistrza Sławomira Kowala. Za willę przy ul. Poprzecznej zapłacił Kowalowi 540 tys. zł. Jak wtedy zaznaczył, dom kupił po to, aby zamieszkać w nim tylko „na chwilę”, bo jednocześnie budował większy, na ul. Jagiellońskiej. Ten po burmistrzu, o powierzchni 120 metrów, był dla niego za mały. Nowy jest idealny – ma ok. 150 metrów. Rolnik przyznaje, że w sumie ma cztery domy.
– Ten na Jagiellońskiej będzie w sam raz. Wprowadzę się do niego już w maju, na moje urodziny – zaznacza B. Galent, który kilka dni temu wrócił z Republiki Południowej Afryki, gdzie był na wczasach. – Było fajnie, wypocząłem – zdradza.
Pan na rzepaku
Domy to tylko część ogromnego majątku Galenta. Pan Bolesław przewodniczy nie tylko Radzie Gminy, ale także zrzeszeniu producentów „Polskie zboża”, a przede wszystkim jest jednym z najbogatszych rolników w regionie. Ma kilka budynków gospodarczych, hal, silosów, gospodarstwo rolne o wielkości 56 ha, kolejne 439 ha dzierżawi. Uprawia głównie rzepak i kukurydzę. W garażu ma dwa auta – hondę i citroena.
Ale to nie bogactwo rolnika kłuje w oczy żaganian, tylko fakt, że mieszkając w mieście, rządzi gminą. Ludzie mają wątpliwości, czy to zgodne z prawem.
– Zastanawiam się, jak wygląda sprawa zasiadania w Radzie Gminy pana Galenta. Jest co prawda zameldowany w gminie wiejskiej, ale to tylko formalność, bo przecież mieszka w Żaganiu. Ciekaw jestem, co na to wójt Niesłuchowski. Nie widzi problemu? A może rączka rączkę myje? – pyta jeden z czytelników.
W Urzędzie Gminy zapewniono nas, że przewodniczący nie łamie prawa. Bo nadal jest zameldowany w Jeleninie, gdzie ma gospodarstwo i dom.
– Wiemy, że pan Galent ma kilka domów – potwierdza Danuta Michalak, sekretarz gminy. – Nie o miejsce zamieszkania mamy pretensje, ale o działanie na rzecz rozwoju gminy – zaznacza z uśmiechem, sugerując, że przewodniczący bardziej dba o interesy miasta niż gminy (niedawno Galent oddał niemieckiej spółce w dzierżawę halę przy ul. Tartakowej w Żaganiu; pisaliśmy o tym w poprzednim wydaniu „GR”, w artykule „Żagań będzie pachniał”).
Galent zastrzega, że po przeprowadzce do nowej willi, na ul. Jagiellońskiej, nie zmieni meldunku. Bo nadal chce przewodniczyć Radzie Gminy.
O plakatach zapomniał?
Do Galenta mieszkańcy mają pretensje o jeszcze jedną sprawę.
– Przewodniczący Rady Gminy dalej „kandyduje” – dodaje kolejny czytelnik. – Jego plakaty wiszą na ulicy Brodatego w Żaganiu. Osoba publiczna, jaką jest pan Galent, powinna w szczególności przestrzegać prawa. Ale – jak mi się zdaje – przewodniczący uważa, że jest ponad prawem i za nic ma przepisy. Czy przypadkiem ktoś mu na to nie pozwala? Straż Miejska w Żaganiu podlega burmistrzowi, czyżby więc burmistrz przymykał na to oko?
Zgodnie z prawem, komitety kandydatów miały na zdjęcie plakatów 30 dni od wyborów. Tymczasem od listopada ubiegłego roku minęło już cztery miesiące. Galent zapewnia, że plakaty znikną.



