Strona główna » Remis na szczycie

Remis na szczycie

przez red.

Choć bez bramek, mecz na szczycie żagańsko-żarskiej klasy A mógł się podobać rekordowej ilości kibiców w Bożnowie. Miejscowy Beskid zremisował z wiceliderem, Zjednoczonymi Brody.

Beskid jest w tym sezonie niepokonany, prowadząc w rozgrywkach z kompletem wygranych, z kolei Brody depczą mu po piętach, tracąc do lidera tylko trzy punkty. W ostatniej kolejce Zjednoczeni zaimponowali, gromiąc silną drużynę Czarnych Drągowina aż 6:0. 

W Bożnowie zapowiadało się więc niezwykle emocjonujące spotkanie, mające ogromne  znaczenie w walce o awans do okręgówki. I tak też było: typowy mecz walki, akcja za akcję. W pierwszej połowie sobotniego szlagieru (8.11.) obie drużyny mogły objąć prowadzenie, jednak u jednych zabrakło trochę szczęścia, u drugich – wykończenia. Piłkarze z Brodów zmarnowali w 43. minucie rzut karny. Bramkarz bożnowian, Mateusz Iwańczuk, popisał się instynktem, broniąc jedenastkę wykonaną przez Patryka Kozioła. Bożnowianie też mieli znakomitą sytuację. Mateusz Kurtyka stanął przed szansą zdobycia gola dla Beskidu, ale piłka po jego uderzeniu wylądowała na poprzeczce. 

W drugiej połowie jedno było pewne: kto zdobędzie gola, ten wygra mecz. Patryk Kozioł mógł być bohaterem Zjednoczonych, ale jego plasowany strzał w 67. minucie pewnie obronił Iwańczuk. 

Jak nie poprzeczka, to słupek

Beskid odpowiedział – Gracjan Nawrocki zaskoczył uderzeniem sprzed pola karnego, jednak piłka o centymetry minęła spojenie słupka i poprzeczki. W 70. minucie z kolei Zbigniew Mastalerz przymierzył, ale niecelnie, bo piłka pofrunęła nad poprzeczką. 

Brody też próbowały, ale bożnowska defensywa nie popełniła błędu. Beskid kontrował. W 78. minucie w polu karnym padł szarżujący Dorian Ochmański. Napastnik gospodarzy twierdził, że został podcięty przez zawodnika gości, domagając się rzutu karnego. Sędzia był innego zdania.

Chwilę później odpowiedzieli Zjednoczeni. Przemysław Macierzyński urwał się bożnowskim obrońcom, oddając kapitalny strzał z 4 metrów. I tym razem górą był Iwańczuk, raz jeszcze popisując się piękną paradą. W odpowiedzi strzał z dystansu Ochmańskiego obronił bramkarz Zjednoczonych, Adam Gembara. Po chwili Ochmański znowu przestrzelił. 

Końcówkę Beskid grał w osłabieniu, bo drugą żółtą kartkę otrzymał Szymon Maniak. Dosłownie w ostatniej akcji meczu Zjednoczeni mieli okazję wyjechać z Bożnowa z tarczą, ale w podbramkowym zamieszaniu Macierzyński posłał piłkę w słupek. 

– Remis nikogo nie krzywdzi, oba zespoły miały po kilka dobrych sytuacji. U nas szkoda zmarnowanego rzutu karnego. Mecz mógł się kibicom podobać, szkoda tylko, że skończyło się bez bramek – mówi trener zespołu gości, Tomasz Bahyrycz

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz