Powiat żarski i żagański to liderzy, jeśli chodzi o zachorowalność na raka w województwie lubuskim. U mężczyzn najczęściej rak atakuje płuca, u kobiet – piersi – alarmuje doktor Marek Pudełko, onkolog.
Dane Wojewódzkiej Poradni Onkologicznej są zatrważające. Zachorowalność na nowotwory złośliwe w powiecie żarskim wśród mężczyzn wzrosła o ponad 300 procent, a wśród kobiet – o prawie 500 procent.
O ponad 100 procent zwiększyła się też umieralność z powodu raka.
Mężczyźni najczęściej chorują na raka płuc, gruczołu krokowego i jelita grubego, natomiast kobiety – na nowotwory piersi, płuc, skóry, macicy i jajników.
Skażone środowisko
– Wzrosła zachorowalność na raka jelita grubego. Do końca nie jesteśmy w stanie zidentyfikować konkretnego czynnika, który to powoduje, bo jest ich kilka. Mówię tu m.in. o żywieniu się fast foodami, otyłości, braku regularnego spożywania pokarmów, siedzącym trybie życia czy nadużywaniu używek – wylicza dr Andrzej Rozmiarek, kierownik Lubuskiego Ośrodka Onkologii i ordynator oddział onkologicznego zielonogórskiego szpitala. – Niektóre nowotwory są dziedziczne, inne atakują nas bez ostrzeżenia – zastrzega A. Rozmiarek. – W tym drugim przypadku przyczyną może być też skażone środowisko, w którym żyjemy, substancje znajdujące się w powietrzu, spaliny, benzopiren, formaldehyd czy pył zawieszony.
– Największym problemem jest wysoka umieralność na raka piersi i szyjki. Powodem tego jest zbyt małe zainteresowanie mammografem i robieniem cytologii.
Badaj się
– Powiat żarski i żagański to liderzy, jeśli chodzi o zachorowalność na raka w województwie lubuskim. U mężczyzn najczęściej rak atakuje płuca. U kobiet – piersi – potwierdza doktor Marek Pudełko, pochodzący z Żagania onkolog kliniki we Wrocławiu. Podkreśla, że przyczynami zachorowalności są często sposób i jakość żywienia. – Spożywamy coraz więcej chemii, produktów zawierających konserwanty. A z tego biorą się nowotwory jelita grubego, pęcherza moczowego i nerek – mówi.
Co zrobić, aby w porę wykryć i zwalczyć raka? – Osoby po 50. roku życia powinny co roku wykonać prześwietlenie USG jamy brzusznej, co 5 lat – kolonoskopię. Panie co roku odsyłam na cytologię i mammografię, a panów – na prześwietlenie klatki piersiowej i badanie gruczołu krokowego – dodaje M. Pudełko. – Nie znaczy to jednak, że osoby poniżej 50. roku życia nie powinny się badać. Jeśli mają jakieś niepokojące objawy, np. krwawienia, biegunki, bóle brzucha gorączki czy niegojące się rany, warto się przebadać. Szczególnie dotyczy to tych osób, u których w rodzinie były zachorowania na raka.
Zarówno A. Rozmiarek, jak i M. Pudełko podkreślają, że w profilaktyce ważna jest dieta.
– Należy jeść dużo warzyw i owoców, a także ryb – radzi A. Rozmiarek.
– Unikajmy tłuszczów zwierzęcych, czerwonego mięsa, żywności przetworzonej, zawierającej sporą ilość konserwantów oraz wysokokalorycznej. Dieta niskokaloryczna, złożona zwłaszcza z pokarmów bogatych w błonnik, warzyw i owoców, wydaje się zmniejszać zagrożenie rakiem. Do czynników ryzyka zalicza się nadmierną wagę oraz palenie tytoniu i picie alkoholu. Z kolei wysiłek fizyczny i niska waga zmniejszają zagrożenie wystąpienia choroby – dodaje M. Pudełko.
Rodzimy się z rakiem
Nowotwory nie oszczędzają również dzieci. – Rak u dzieci występuje bardzo gwałtownie i pierwsze objawy można zaobserwować już po 3 tygodniach, podczas gdy u dorosłych po ok. 3 miesiącach – tłumaczy prof. Alicja Chybińska, kierownik Katedry i Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej z Akademii Medycznej we Wrocławiu. – Objawy, które powinny zaniepokoić rodziców, to np. częste krwawienie z nosa, duża skłonność do powstawania siniaków, wymioty poranne z bólem głowy, długotrwała gorączka, omdlenia, bladość, szybsze zmęczenie, obrzęk i ból kości. Skutkiem nowotworu może być brak apetytu, co może powodować spadek masy ciała, brak chęci do zabawy, częste zamroczenia. Należy też zwrócić uwagę na kaszel oraz na powiększone węzły chłonne. Często jednak nowotwór u dziecięcy nie daje objawów, dziecko czuje się dobrze. Zaledwie u 8 proc. dzieci nowotwory są wykrywane we wczesnej fazie. Dzieci nawet rodzą się z nowotworami. Jedno na 600 urodzonych dzieci choruje na raka, a 50 proc. tych nowotworów to białaczki i chłoniaki – stwierdziła prof. A. Chybicka.
Diagnoza – nowotwór
Stanisława Owczarz z Żar guzki na piersi wyczuła sama. – Walka z rakiem to był najgorszy okres w moim życiu. Traciłam włosy i paznokcie, wymiotowałam, miałam zdruzgotaną psychikę – opowiada. – Cały czas wierzyłam jednak, że wyzdrowieję.
Dziś jest prezesem żarskiego Stowarzyszenia Amazonek, które pomaga kobietom chorym na raka piersi. Należy do niego 19 pań, które są przed lub po operacji lub chemioterapii. Spotykają się dwa razy w miesiącu, m.in. z onkologami, którzy tłumaczą im, jak mają postępować podczas choroby, opowiadają o nowych metodach leczenia. Przychodzi też rehabilitantka. S. Owczarz mówi, że po operacji ciężko wrócić do życia, także rodzinnego i małżeńskiego. – Nasze spotkania są między innymi po to, by sobie to ułatwiać, wpierać się. To taka rehabilitacja psychiczna – tłumaczy.
Rak piersi to jednak nie tylko „domena” kobiet. – W Polsce jest 1 procent mężczyzn chorych z tym problemem. Mamy jednego takiego pana w Żarach – zdradza amazonka.
Roman Szymczak na oddział onkologii trafił pod koniec lutego. Ma raka gardła. – Objawy nasilały się przez trzy lata – mówi. – Straciłem węch, później go odzyskałem. Zaczął zawodzić słuch, a potem oko. Często leciała mi krew z nosa, miałem problemy z oddychaniem – opowiada. – Poszedł do neurologa. Ten wypisał skierowanie na tomograf. Po badaniu usłyszałem diagnozę – nowotwór. – Mam dwójkę małych dzieci. Jedno z nich w tym roku przystąpi do Pierwszej Komunii. Nie mogę się poddać, bo mam dla kogo żyć. Na szczęście lekarze powiedzieli, że nie trzeba tego operować.
Pan Roman jest już po pierwszej chemii. Czeka na drugą.
Marian Dolata cierpi na raka jelita. – Brzuch mnie od czasu do czasu pobolewał. I tak przez dwa lata. Jak w końcu poszedłem do lekarza, ten od razu skierował mnie na kolonoskopię. Usłyszałem, że mam guza na jelicie. Przeszedłem dwie operacje. Po pierwszej nastąpił przerzut na wątrobę – opowiada. Pan Marian przyjmuje chemię. Jelito ma skrócone o 14 cm.
Pani Danuta jest już po operacji. Czeka na chemię. Wykryto u niej nowotwór jajnika. – Z wizytą u ginekologa wstrzymywałam się cztery lata – tłumaczy. – Chorowała bliska mi osoba. Swoje sprawy odłożyłam na bok. Ponad rok temu zaniepokoiło mnie plamienie. Ale bólu nie czułam – wspomina. Gdy wreszcie wybrała się do lekarza, od razu wylądowała w szpitalu. – W trakcie pierwszej operacji wyszło, że to nowotwór złośliwy. Potrzebny był następny zabieg. Po pierwszej chemii zaczęły wypadać mi włosy. Gdybym nie miała pomocy, załamałabym się – mówi. Pani Danuta czeka na kolejną chemię.

