Wojewoda uchylił uchwały o likwidacji szkół na wsiach w gminie Szprotawa. – Mamy trzydzieści dni, żeby uratować reformę oświaty – mówi wiceburmistrz Paweł Chylak.
Uchylenie uchwały oznacza, że najprawdopodobniej szkoły na wsiach w gminie Szprotawa nie zostaną zlikwidowane. Jak wyjaśnia rzecznik wojewody, Paweł Simniak, Urząd Wojewódzki decyzję argumentuje tym, że nie wszystkie związki zawodowe zaopiniowały projekty uchwał w tej sprawie. – Ponadto w przypadku likwidacji Szkoły Podstawowej w Siecieborzycach naruszono prawo, nie informując wszystkich rodziców o zamiarze likwidacji – dodaje rzecznik.
Miał być, a nie przyjechał
Z decyzji wojewody nie cieszą się władze gminy, które poprzez połączenie szkół zamierzały zaoszczędzić co najmniej 2 mln zł. Uchylenie uchwał może być przysłowiowym gwoździem do trumny koszmarnie zadłużonej gminy, która stoi na skraju finansowej przepaści. – Okazało się, że pominęliśmy jeden dość „niszowy” związek – przyznaje wiceburmistrz Paweł Chylak. Tłumaczy, że gmina ma teraz miesiąc na ponowne wystąpienie o opinie.
P. Chylak zdradza, że niepowiadomionym rodzicem, który zablokował likwidację szkoły w Siecieborzycach, okazał się Ireneusz Ganczar – radny sejmiku wojewódzkiego i przegrany w wyborach na burmistrza Szprotawy, który przy każdej okazji ostro krytykował zamiary nowych władz.
Jak mówi P. Chylak, pracownicy gminy nie wręczyli pisma I. Ganczarowi, bo nie mogli zastać go w domu. – Przez telefon umawiał się, że będzie w danym dniu i odbierze zawiadomienie, ale nie przyjeżdżał. Potem odwołał się do wojewody. Chyba chciał nam zrobić na złość – oburza się wiceburmistrz.
Nie pomyśleli
I. Ganczar mówi, że trudno jest mu się odnieść do wiadomości o uchyleniu uchwał, bo aktualnie przebywa poza granicami kraju i nie zna jeszcze wszystkich szczegółów. – Decyzja wojewody potwierdza jednak tezę, że zmiany były przygotowywane na kolanie. Każda reforma oświaty powinna być zawsze gruntownie przemyślana. W tym przypadku tego zabrakło – zaznacza radny. Odpiera też zarzuty o złośliwe sabotowanie poczynań nowych władz. – Gmina powinna była zadbać, żeby pod względem formalnym wszystko grało. Trudno inaczej skomentować zaistniałą sytuację – kwituje.
Jaka przyszłość czeka szprotawską oświatę? Dowiemy się najwcześniej po 15 lipca.
41
Poprzedni artykuł