O udział wojewódzkich urzędników w misjach gospodarczych pytają radni z opozycji i koalicji. W tej kadencji misje dotarły do Chin, Japonii i do Paryża, na Igrzyska Olimpijskie.
Pytania o udział w misjach gospodarczych zadają radni wojewódzcy w swoich interpelacjach, m.in. Małgorzata Gośniowska-Kola (PiS). Z udzielonych jej odpowiedzi wynika, że koszt wyjazdu do Paryża na Igrzyska Olimpijskie wyniósł 3 mln zł, jednak urzędnicy wyliczyli, że 2 mln 970 tys. zł to środki unijne. Radna poprosiła o listę uczestników. Oprócz ówczesnego marszałka Marcina Jabłońskiego (KO), w tym gronie znaleźli się także: wicemarszałek Grzegorz Potęga (KO), Alicja Makarska, radna KO, Anna Chinalska, radna PSL (dziś członek zarządu), Jarosław Dowhan (radny KO), a także Małgorzata Mizera-Wołowicz (dyrektor gabinetu zarządu), Zdzisław Haczek (rzecznik prasowy), Norbert Urbański (zastępca dyrektora departamentu promocji i turystyki), Krzysztof Bortnowski (departament gospodarki i rozwoju, Aleksandra Mitela-Grzybek (departament promocji i turystyki), Anna Kołłątaj-Sobolewska (Lubuskie Centrum Produktu Regionalnego) oraz Szymon Kozica z Lubuskiego Centrum Informacyjnego. To, co szczególnie zwróciło uwagę radnej, to obecność senatora Władysława Komarnickiego (KO). Ogółem liczba uczestników misji do Paryża wyniosła 48 osób, z czego 38 przedsiębiorców, którzy wzięli udział z organizowanych w tym czasie licznych targach handlowych. W odpowiedzi dla radnej czytamy, że koszt udziału jednego uczestnika w paryskiej misji wyniósł 62 tys. 500 zł, a koszt netto ponoszony przez jednego przedsiębiorce to 625 zł.

Turystyka?
– Skład tych misji się nie zmienia. Jadą członkowie zarządu, radni koalicji. Oceniam, że to jest turystyka – mówi M. Gośniowska-Kola i zastanawia się, dlaczego wszyscy radni nie uczestniczą w tych misjach. – Jak rozmawiam z przedsiębiorcami z mojego okręgu, to oni często nic nie wiedzą o takich misjach. Te misje nie mają żadnego przełożenia na to, żeby się region rozwijał – mówi radna. I dorzuca: – Wyjazdy pana Komarnickiego powinien sponsorować Senat, a nie województwo lubuskie.
Urząd odpisał jej, że prawo nie zakazuje zapraszania gości do delegacji przez marszałka i pokrywania ich kosztów z budżetu.

O Paryż szczegółowo pytał także Jerzy Wierchowicz. Radny KO chciał wiedzieć, jakie kontrakty handlowe zawarto po tej misji. Odpisano mu, że jeden z przedsiębiorców oszacował wartość umów na kwotę 10 tys. euro, a kolejny – powyżej 20 tys. euro. Pozostali powołali się na tajemnicę handlową. W ramach tej ekspedycji nasze województwo zawarło umowę z Polskim Komitetem Olimpijskim, na mocy której mogło się zaprezentować w tzw. Domu Polskim. Obiekt powstał obok słynnych kortów Rolanda Garrosa i został przygotowany z myślą o sportowcach i fanach sportu.
Promocja żywności i wina lubuskiego
Z opisu urzędników wynika, że w Domu Polskim każdego dnia wydawano 1.500 porcji dań degustacyjnych, a w sumie przez 17 dni przygotowano ponad 25 tys. porcji. Do dań dołączano „brandowe dodatki”, m.in. serwetki i toppery w formie flag województwa lubuskiego.

Wszystko po to, żeby promować województwo i lubuskich producentów napojów i jedzenia. Wyspecjalizowani kucharze prowadzili również pokazy kulinarne. Przygotowano m.in. bigos na dziczyźnie z kapustą nadnotecką, pierogi z gęsiną i lubuską zupę „niebecz”. W menu były też m.in.: schab słubicki, karkówka wołowa, karczek wieprzowy, lubiszyński miód rzepakowy, piwo z Browaru Witnica, wino z Winnycy Mozów, Cydr Szampański z okolic Wschowy.

Radny Wierchowicz zastanawia się, kto wpadł na pomysł, żeby w światowej stolicy kuchni i winiarstwa, w czasie Igrzysk Olimpijskich, promować jedzenie i wina z lubuskiego. Jego zdaniem nie miało to żadnego sensu. Mało tego, radny zastanawia się, czy wyjazdu nie powinna zbadać komisja rewizyjna.
Chiny i Japonia
W tym roku władze lubuskiego zorganizowały jeszcze dwie misje. W kwietniu – na sześć dni do Chin. W delegacji znalazł się ówczesny marszałek M. Jabłoński, ale też radni KO, A. Makarska i J. Dowhan. W Chinach była także Małgorzata Mizera-Wołowicz (dyrektorka gabinetu zarządu), Łukasz Pabierowski (zastępca dyrektora departamentu gospodarki i rozwoju) oraz Maciej Nowicki (biuro współpracy zagranicznej i europejskiej współpracy terytorialnej). Koszt tej wycieczki to 220 tys. zł. Łączna ilość uczestników wyniosła 12 osób, z czego 6 przedsiębiorców. Koszt jednego przedsiębiorcy to 2,7 tys. zł, a suma diet wypłaconych za ten wyjazd to ok. 3 tys. zł.

Natomiast na przełomie września i października odbył się studyjny wyjazd do Japonii za 258,9 tys. zł. Tu skład misji się zmienił, bo pojechał nowy marszałek Sebastian Ciemnoczołowski (KO), a także Sławomir Kotylak, radny KO i Małgorzata Paluch-Słowińska, znana w Nowej Soli radna, kiedyś z PiS, teraz z KO. W tej 15-osobowej misji wzięło udział 10 przedsiębiorców (koszt jednego to 2,5 tys. zł).