Nie czekając na konsekwencje, radna z gminy Niegosławice sama zrzekła się mandatu. Zdaniem wojewody, zasiadając w Radzie Gminy i jednocześnie będąc zastępcą dyrektora szkoły, łamała prawo.
Na wrześniowej sesji w Niegosławicach radni wygasili mandatAlicji Sawickiej, na jej wniosek. Powodem kłopotów Sawickiej było to, że nie zrezygnowała z pracy jako zastępca dyrektora szkoły w Gościeszowicach ani też nie złożyła wniosku o urlopowanie jej na czas pełnienia funkcji radnej. Dostawała dodatek funkcyjny, którego wysokość ustaliła jej Rada Gminy. Czyli, krótko mówiąc, A. Sawicka miała wpływ na wysokość swoich zarobków.
Sawicka powinna była wybrać – mandat czy posada wicedyrektorki – najpóźniej trzy miesiące po wyborach, a minęły już dwa lata. Zrobiła to dopiero teraz, gdy do wojewody dotarł donos.
Inaczej Rada Gminy postąpiła w przypadku Stanisława Wieczorko. Zdaniem wojewody, Wieczorko również złamał prawo, podpisując umowę cywilno-prawną na prace konserwacyjne i obsługę samochodu strażackiego OSP, należącego do gminy. Za zlecenia wykonywane na rzecz urzędu dostaje miesięcznie 200 zł. Ale radni stanęli murem za Wieczorko. Stwierdzili, że wojewoda się myli. W tej sytuacji wojewoda może wydać zarządzenie zastępcze, stwierdzające wygaśnięcie mandatu. Ale i wówczas radnemu przysługiwać będzie odwołanie do sądu.
14
Poprzedni artykuł