Strona główna » Przesuną wybory samorządowe?

Przesuną wybory samorządowe?

przez imperia

PiS planuje przesunięcie wyborów samorządowych. Miałyby się odbyć dopiero na wiosnę 2024. Jeśli tak się stanie wójtowie i burmistrzowie będą rządzić o pół roku dłużej.
Wybory samorządowe powinny się odbyć między 24 września a 8 października 2023 roku. Parlamentarne między 15 października a 5 listopada 2023 roku. Politycy PiS coraz częściej mówią jednak o przesunięciu tych pierwszych na wiosnę 2024 rok.
– Chodzą słuchy, że gotowy jest już projekt ustawy, ale nikt go jeszcze nie widział – mówi Waldemar Sługocki, szef lubuskiej Platformy Obywatelskiej.
Na razie motywy partii rządzącej są niejasne. [paywall]
– Podobno zbiegnięcie się terminów wyborów spowoduje problemy organizacyjne i problemy z rozliczeniem komitetów – mówi Anita Kucharska-Dziedzic, posłanka Nowej Lewicy i dodaje: –  Gdyby to nie była Zjednoczona Prawica i PiS to bralibyśmy te tłumaczenia za wiarygodne. Ale jeśli oni martwią się o rozliczenie wyborów, a pamiętamy, że do dzisiaj nie rozliczono hucpy wyborczej Sasina i milionów na wybory kopertowe. Jeżeli mówią o problemach organizacyjnych, a my wiemy, że ostatnia rzecz jaką by się przejmowali to, to czy wybory będą równe i dostępne dla wszystkich. Po siedmiu latach tej formacji przy władzy trudno uznać, że te deklaracje wypływają z dobrej woli i nie są podszyte żadnym ich partykularnym interesem – tłumaczy.
 
Chodzi o władzę i stołki
 Po Sejmie krążą różne teorie, dlaczego partia rządząca chce przesunięcia wyborów. Pierwsza mówi o tym, że PiS zwykle w samorządowych przegrywa. W powiecie nowosolskim nie ma żadnego wójta i burmistrza z PiS. Co prawda prezydent Jacek Milewski to „kaczysta”, ale nie startował z list PiS-u. W mieście jest tylko troje radnych z PiS, a w powiecie pięcioro. Partia może nie chcieć, żeby słaby wynik utkwił w głowie wyborców i przeniósł się na wybory parlamentarne. Posłowie opozycji mówią też, że być może PiS przeczuwa, że po wyborach do Sejmu i Senatu straci władzę. Wtedy byli posłowie i senatorowie, a także armia ludzi ze spółek i podległych instytucji będzie musiała gdzieś szukać pracy. Zawsze będzie ich można upchać na listach do samorządu.
– Oczywiście, że tu może chodzić o to, żeby funkcjonariuszom PiS-u dać drugą szansę, jeśli nie powiedzie im się w wyborach parlamentarnych. Widzimy przecież, jak uwłaszczają się na państwie polskim, więc sami dają nam przesłanki, żebyśmy nie wykluczali takich ich intencji – ocenia W. Sługocki.       
 – To jest straszne, ale PiS nas do tego przyzwyczaił, że tam nie ma czystych intencji – dodaje A. Kucharska- Dziedzic. 
Możliwe więc, że samorządowcy dostaną od partii rządzącej kolejny prezent. PiS już wprowadził 5-letnie kadencje (były 4-letnie). Później samorządowym grubym rybom dał tłuste podwyżki. Niektórzy wójtowie i burmistrzowie zarabiają dziś po 20 tys. zł miesięcznie. Teraz okazuje się, że może jeszcze przesunie wybory. Jeśli tak się stanie to kadencja będzie trwała pół roku dłużej. Na konto wpadnie co najmniej jeszcze 6 pensji. Można się spodziewać, że w wielu urzędach wystrzelą szampany.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz