Był już jedną nogą w Urzędzie Miasta, dlatego zrezygnował z funkcji szefa SLD w Żaganiu. Wiesław Źrebiec będzie wiceburmistrzem Żagania, ale nie w tym roku.
Burmistrz Żagania, zaraz po wygranych wyborach, zapowiadał, że będzie miał zastępcę. W zamian za poparcie Sławomira Kowala przed drugą turą wyborów, stołek wiceburmistrza miał dostać Sojusz Lewicy Demokratycznej. Kandydatem nr 1 od początku był W. Źrebiec, szef miejskiego zarządu SLD i prezes Żagańskiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego. W fotelu wiceburmistrza miał zasiąść, gdy tylko uporządkuje sprawy rewitalizacji żagańskiej starówki. Paweł Lichtański, rzecznik Ratusza, podawał różne terminy. Najpierw mówił o kwietniu, potem maju. W październiku zapewniał, że Źrebiec jest już „jedną nogą w urzędzie”, a zwłoka jest spowodowana opóźnieniami w rozpoczęciu rewitalizacji. Pierwszy przetarg na remonty kamienic został unieważniony, teraz spółka przygotowuje się do drugiego, ale już jest pewne, że nie uda się go rozstrzygnąć w tym roku.
Zaciskanie pasa
– Te wszystkie komplikacje powodują, że w tym roku prezes Źrebiec nie zostanie wiceburmistrzem. To stanie się dopiero w przyszłym roku, po uporządkowaniu spraw związanych z rewitalizacją – zdradza teraz P. Lichtański.
Ale to nie jedyny powód „obsuwy”. – Inną przyczyną jest brak pieniędzy w miejskim budżecie. Około 70 tys. zł trzeba było dołożyć do diet radnych – wyjaśnia rzecznik, szybko jednak zastrzega, że nieprawdziwe jest stwierdzenie, powtarzane w kuluarach, że to radni przejedli stanowisko wiceburmistrza. – Po prostu trzeba było szukać oszczędności. Na pewno w przyszłym roku znajdą się pieniądze na etat wiceburmistrza – zapewnia Lichtański.
Nie wszyscy radni są zadowoleni z wyboru W. Źrebca na wiceburmistrza. Mirosław Ramza, wiceprzewodniczący Rady Miasta, uważa, że w mieście nie brakuje dobrych kandydatów. I podsuwa własne propozycje. – Dlaczego nie miąłby nim zostać Paweł Lichtański albo Andrzej Katarzyniec? – zastanawia się.
Póki co, Źrebiec zaliczył falstart z rewitalizacją i musi się skupić na przetargach na 32 budynki czekające na remont. Burmistrz natomiast musi szukać kasy w miejskim budżecie, aby spełnić polityczne obietnice złożone SLD.
13
Poprzedni artykuł