W niedzielne popołudnie, 1 września, w 2.kolejce rozgrywek żarskiej B-klasy Iskra Jabłoniec zremisowała na własnym boisku z WKS Łaz 2:2. Bramki dla gospodarzy strzelili Bartosz Siwak i Paweł Owsiany, a dla gości Paweł Karbowski i Jacek Rutkowski.
To ekipa Pawła Karbowskiego była faworytem przed tym spotkaniem. Ambitny cel awansu do A-klasy może być zrealizowany pod warunkiem, że WKS Łaz będzie wygrywał swoje pojedynki a rywale będą tracili punkty. Plan był więc prosty. Zainkasować 3 punkty i czekać na kolejne mecze. Jednak Iskra nie zamierzała się położyć na boisku i dać liderowi wygrać. Ambitnie podjęła wyzwanie i nie pozwoliła sobie wbić bramki aż do 33 minuty, kiedy sama stanęła przed szansa na objęcie prowadzenia w tym meczu. Niestety Tomasz Siwak zmarnował ją nie strzelając karnego. Rafał Lipiński wyczuł intencje zawodnika z Jabłońca i obronił jego strzał. Niewykorzystane sytuacje się mszczą i tuż przed przerwą Paweł Karbowski pięknym strzałem z rzutu wolnego pokonał bramkarza gospodarzy i WKS na przerwę schodził z jednobramkowym prowadzeniem.
Czerwona kartka i bitwa o każdą piłkę
Od początku drugiej odsłony gospodarze za wszelką cenę chcieli wyrównać. Walka w środkowej strefie boiska często była bardzo ostra i brutalna, a arbiter główny Piotr Wójtowicz miał pełne ręce roboty. Ta bitwa przyniosła sukces ekipie Patryka Michajluka, którzy w 53. minucie wyrównali. Wtedy ostro do roboty wzięli się przyjezdni, którzy odzyskali kontrolę, bo z gospodarzy pomału zaczęły uchodzić siły. Wiadomo, że w B-klasie zawodników można zmieniać do woli, dlatego po zdobyciu drugiej bramki w 73. minucie przez Jacka Rutkowskiego, WKS zaczął wymieniać swoich piłkarzy. Często, a gdy w 75. min Paweł Karbowski musiał opuścić boisko za drugą żółtą kartkę, a konsekwencji czerwoną, wymiana piłkarzy odbywała się nawet co 3 minuty. Grający w dziesiątkę WKS bronił wyniku udanie kontratakując. Niestety pod bramką Iskry brakowało zimnej krwi i mecz zakończył się remisem oraz podziałem punktów.
-Mecz jak najbardziej do wygrania, nawet po czerwonej kartce, grając w dziesięciu mieliśmy swoje szanse. Zabrakło trochę szczęścia i zimnej krwi. Traktujemy wynik jako „przegrany remis”. Szkoda tych niewykorzystanych sytuacji. Wiemy, gdzie popełnialiśmy błędy, nie pozostaje nic innego jak wyciągnąć wnioski i pracować dalej. Liga dopiero się zaczęła. Drużynie z Jabłońca gratulujemy wyniku, myślę że są bardziej zadowoleni od nas z końcowego rezultatu. My będziemy szukać punktów w następnych meczach-podsumował strzelec drugiej bramki dla WKS Jacek Rutkowski.
-Bardzo ciężki, fizyczny mecz. Goście to bardzo mocna i wybiegana drużyna, nie pękli fizycznie ani na moment, na co liczyliśmy w drugiej połowie. Trenerowi Pawłowi należą się duże słowa uznania za jego pracę z zespołem. Remis to jak najbardziej sprawiedliwy wynik, patrząc na przebieg spotkania. Z naszej strony szkoda niewykorzystanego rzutu karnego w pierwszej połowie, gdzie mogliśmy prowadzić oraz końcówki spotkania, gdzie stworzyliśmy kilka niezłych sytuacji bramkowych, grając z przewagą jednego zawodnika. Ale szanujemy ten punkt i trenujemy dalej przed wyjazdem na trudny teren do spadkowicza z wyższej klasy, Sparty Grabik-stwierdził Patryk Michajluk trener Iskry.
