Dziesięć jednostek straży pożarnej, oficer operacyjny i komendant powiatowy na miejscu akcji. Tak wyglądał wtorkowy (27.12.) pożar w wielkiej żarskiej fabryce. Firma, ustami swojego rzecznika, zapewnia, że miasto było bezpieczne.
Informacja o pożarze sortowni mechanicznej w wydziale produkcji płyt wiórowych na równe nogi postawiła żarskich strażaków.
– Wezwanie otrzymaliśmy kilkanaście minut przed godz. 16, we wtorek, 27.12. Na miejsce wyjechało 5 zastępów z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej, w tym oficer operacyjny oraz komendant powiatowy. Do tego jednostki ochotnicze z Sieniawy Żarskiej, Marszowa i po dwa wozy z Lubanic i Lipinek Łużyckich – wylicza mł. kpt. Paweł Brela, oficer prasowy Komendy Powiatowej PSP.
Pierwsze wozy były pod fabryką niemal natychmiast, dzięki bliskiemu sąsiedztwu Swiss Krono i strażackiej jednostki.
– Na miejscu zastaliśmy zastępcę kierownika produkcji. Wraz z pracownikami prowadził akcję gaśniczą poprzez podawanie prądów wody na palącą się sortownię mechaniczną, w której nastąpiło zapalenie suchego wióra – relacjonuje P. Brela.
Po przyjeździe pierwszych zastępów, pracownicy poinformowali, że pożar poprzedziły liczne wybuchy sortowni pneumatycznej i zapalenie się suchego wióra w silosie. Następnie zapalił się sortownik. Klapy kompresyjne, w które sortowniki są wyposażone, otworzyły się. Klapy mają na celu zapobieżenie uszkodzeniu ciągu instalacji, w przypadku zbyt dużego ciśnienia, wyrzucają jego siłę na zewnątrz.
– Trzeba pamiętać, że wióry są suche, jest tu środowisko zapylone. A pył i powietrze może mieć charakter substancji wybuchowej – zastrzega P. Brela.
Zapalił się pył
Działania strażaków polegały przede wszystkim na schłodzeniu dwóch sortowników znajdujących się obok tego, który płonął. I oczywiście jego ugaszeniu. A także sprawdzeniu, czy są osoby poszkodowane. Dokładnie oświetlili teren akcji, bo prowadzona ona była po zmroku.
– Na szczęście nie znaleźliśmy nikogo, kto ucierpiał w skutek zdarzenia – dorzuca P. Brela.
Musieli też zorganizować zaopatrzenie wodne w oparciu o zakładową sieć hydrantów oraz zalać tlące się wióry w sortowniku. Na początku w tym celu została użyta piana, a potem woda.
– Miało to na celu nie tylko ugaszenie, ale zabezpieczenie przed rozprzestrzenianiem się pożaru – wyjaśnia P. Brela.
Najważniejszym zadaniem było ugaszenie zbiornika sortowni mechanicznej oraz pneumatycznej poprzez podanie prądu wody i piany sprężonej na palące się elementy linii technologicznej.
O komentarz prosimy Aleksandra Czaplickiego, rzecznika prasowego Swiss Krono.
– 27 grudnia na instalacji sortowników mechanicznych linii produkcji płyty wiórowej SWISS KRONO doszło do pożaru. Dzięki automatycznym zabezpieczeniom, które uchroniły ciąg produkcyjny przed rozprzestrzenieniem się ognia, zdarzenie nie było dramatyczne. Procedura zgłoszenia pożaru i wezwania straży zafunkcjonowała bezbłędnie. Wezwane jednostki straży błyskawicznie pojawiły się na terenie zakładu i opanowały powstały pożar. Chwilowo zatrzymana produkcja płyt zostanie ponownie uruchomiona w nadchodzących godzinach. W czasie pożaru żaden z pracowników SWIS KRONO nie ucierpiał. Pożar nie miał też wpływu na bezpieczeństwo mieszkańców miasta – zapewnia A. Czaplicki.
Według pierwszych wstępnych ocen strażaków, przyczyną pożaru było zapalenie się pyłu w sortowni mechanicznej w wydziale produkcji płyty wiórowej. Ich akcja trwała 3,5 godziny.
28