Dlaczego 19-letnia Magda odebrała sobie życie? Sprawdza to prokuratura. Jedna z wersji śledztwa mówi, że wpadła w depresję. Z listu, jaki zostawiła, wyłania się ponury obraz jej krótkiego, niełatwego życia.
Ciało dziewczyny (15.03.) znalazł w pobliżu Szkoły Podstawowej nr 1, przy torowisku na ul. Sybiraków, Adrian Parzysz, gdy ok. godz. 7.30 wyszedł z psem na spacer. Na szyi miała zaciśniętą smycz od telefonu, przywieszoną do gałęzi przez damski pasek.
– Mąż wyszedł jak co rano z psem, szybko wrócił zziajany po telefon. Krzyczał, że znalazł na drzewie wisielca – opowiada Monika Parzysz. – Mówił, że to młoda dziewczyna. Że jest cała sina. Mąż był przerażony, z domu zadzwonił po pogotowie.
Pani Monika, nie dając wiary relacji męża, wyjrzała przez okno. – Z daleka wyglądała jak kukła – wspomina. – Przypomniałam sobie, że gdy dzień wcześniej, wieczorem wyszłam na spacer z Barym, ciągnął mnie tam, ale było późno i wolałam tam nie iść.
Różowa chustka
Strażacy, którzy odcinali zwłoki, musieli najpierw wykarczować krzaki, by dostać się do drzewa. Ciało wisiało jakieś dwa metry nad ziemią. Obłamane gałęzie topoli na trawie sugerowały, że przed śmiercią dziewczyna wdrapywała się po nich na drzewo.
– Nogi miała dziwnie podkurczone, a na ciele były już plamy opadowe, co świadczyło o tym, że musiała umrzeć poprzedniego dnia – opowiada Zbigniew Wróbel z jednostki ratowniczo-gaśniczej w Lubsku. – Na ręce miała przywiązaną różową chustkę.
Parszywe miejsce
Wiadomość o śmierci dziewczyny w kilka godzin obiegła całe Lubsko. Miejscowi przychodzili, oglądali miejsce, w którym Magda odebrała sobie życie.
– To parszywe miejsce – rzucił spotkany przez nas mężczyzna.
– Piją tam, palą, pewnie i narkotyki biorą, a seks to uprawiają niemal na naszych oczach – opowiadał starszy mężczyzna z pobliskiego bloku. – A jak człowiek zwróci im uwagę, kamieniami potrafią obrzucić. Policja sama boi się tu zaglądać.
Magda W. (19 l.) pochodziła z Gubina. Przeprowadziła się do Lubska, by być bliżej chłopaka, który siedział w areszcie. Bliższy kontakt utrzymywała tylko z jego kuzynem. W domu zostawiła list pożegnalny. Jej znajoma mówi, że tak na wszelki wypadek – „gdyby coś się jej stało”. Kopertę znalazł krewny jej chłopaka i to on przekazał ją policji. Ponoć Magda opisała, jak nękał ją starszy mężczyzna. Nachodził, dobijał się do jej mieszkania o drugiej, trzeciej w nocy. Odgrażał się, że jak zawiadomi policję, zrobi z nią porządek. – Bała się go, bo jak wynika z listu, raz już ją zgwałcił. Dziewczyna wpadła w depresję, widać nie umiała sobie poradzić z problemami. Nigdy o tym nie mówiła, ale dziwię się, że nie zawiadomiła policji. Słabo ją znałam, czasem przychodziła pod nasz blok posiedzieć na murku, pogadać, bo nie miała zbyt wielu znajomych – opowiada kobieta. – Widziałam ją dzień wcześniej. Śmiała się i nic nie wskazywało na to, że zechce ze sobą skończyć.
Policja i prokuratura potwierdzają, że Magda zostawiła list, ale nie chcą ujawnić jego treści. – Prowadzimy śledztwo, za wcześnie na jakiekolwiek wnioski – zastrzega Barbara Neneman-Szachnowska szefowa żarskiej prokuratury. – Wykluczyliśmy udział osób trzecich. To było samobójstwo.
.
23
Poprzedni artykuł