Strona główna » Powiaty – potrzebne czy bezużuteczne?

Powiaty – potrzebne czy bezużuteczne?

przez imperia

Dawni starostowie powiatu nowosolskiego spotkali się z obecnym. Dyskutowali między innymi o tym, jaka przyszłość czeka powiaty. Czy przetrwają?
Powiaty skończyły 25 lat. Z tej okazji w nowosolskim starostwie spotkali się Andrzej Gabryszewski, pierwszy starosta (lata 1999 – 2022), Tadeusz Gabryelczyk (2002 – 2006), Waldemar Wrześniak (2014 – 2018), Iwona Brzozowska (2018 – 2024), a gospodarzem był Mariusz Stokłosa, czyli obecny starosta, urzędujący od maja. Zabrakło Małgorzaty Lachowicz-Murawskiej (2006 – 2011), która zmarła kilka lat temu, a także Józefa Suszyńskiego (2011 – 2014), który bardzo chciał przybyć, ale zatrzymały go ważne sprawy osobiste (pogrzeb w rodzinie). Zaproszono też nas, dziennikarzy, żebyśmy przysłuchali się tej dyskusji.
O długu szpitala 
Najwięcej pytań padało w stronę  A. Gabryszewskiego, w latach 1989 – 1991 posła wybranego w okręgu żarskim, wcześniej działacza Solidarności, pierwszego starosty powiatu jeszcze nowosolsko-wschowskiego. Gdy był starostą, Rada Powiatu liczyła aż 45 osób. 
– Kłótnie były, ale głównie na komisjach – wspominał.
Podobnie jak dziś, tak również wtedy, to radni wybierali starostę. A. Gabryszewski wygrał o włos, stosunkiem głosów 23 do 22. 
– Wcale nie chciałem być starostą, ale skoro mnie wybrali, to zostałem – przyznał.
T. Gabryelczyk, następca A. Gabryszewskiego, opowiadał, jak to się stało, że powiat nowosolski musiał spłacać długi szpitala wschowskiego, mimo że Wschowa z terenami przyległymi odłączyła się, tworząc własny powiat. Mówił, że nie było innego rozwiązania. 
– Nie można było się odciąć od tych długów, absolutnie – zastrzegł. Winą obarczył ówczesny rząd. – My mogliśmy tylko sprzedać ten szpital, jak najdrożej, żeby zminimalizować swoje straty. I to się udało – dodał.
– Dzisiaj się mówi, żeby takie szpitale zostawały ZOL-ami – dodał M. Stokłosa. – Taka forma jest realizowana chociażby w Szprotawie.
Długi język jest wadą 
Wspominali dawnych pracowników. W trakcie dyskusji okazało się, że obydwaj kierowcy, którzy dziś pracują w starostwie, są tam od samego początku, czyli od 1999 roku.
– O! Proszę bardzo – zdziwiła się I. Brzozowska. – Wozili wszystkich!
– To pokazuje, jacy są dyskretni – zauważył T. Gabryelczyk. – Kierowca, który miałby bardzo długi język, długo by tu nie był. Ale skoro był dyskretny, woził bezpiecznie…
– Wszyscy żyjemy – wtrąciła I. Brzozowska.
– I to jest najważniejsze – dodał T. Gabryelczyk.
– Ta dyskrecja jest jak najbardziej wskazana – zgodził się M. Stokłosa.
Czy powiaty powinny przetrwać?
Po wspominkach przyszedł czas na rozmowę bardziej merytoryczną, o znaczeniu powiatów.
– Trzeba sobie uświadomić, że powiat jest jedynym szczeblem samorządu, który nie może prowadzić działalności gospodarczej i to bardzo ogranicza jego możliwości. Na wiele rzeczy powiat nie ma wpływu, a musi realizować – ocenił T. Gabryelczyk.
– A jak pan widzi przyszłość powiatów, przetrwają, czy nie? – dopytaliśmy T. Gabryelczyka.
– Myślę, że w ogóle nic nie przetrwa – odpowiedział były starosta. – Na myśli mam całą administrację. Myślę, że będzie to, co od początku było planowane, czyli osiem dużych ośrodków regionalnych w całej Polsce. Taki może być kształt docelowy reformy. Generalnie samorządność jest lepsza niż system nakazowo-rozdzielczy – ocenił.
– Bezwarunkowo – zgodził się A. Gabryszewski.
– Miałem spore kontakty z Niemcami – kontynuował T. Gabryelczyk. – Oni mają świetne podejście, którego my nie mamy. My przewracamy wszystko do góry nogami. A oni, jak coś wprowadzą i to nie działa, to poprawiają. I tak trzeba robić – pouczył.
Zlikwidować?
W. Wrześniak, najpierw jako starosta, a później wicestarosta, na urzędzie trwał blisko dekadę. 
– Uważam, że podział na gminę, powiat i województwo to o jeden szczebel za dużo – skomentował. – Czyli powiaty powinny zostać zlikwidowane, a zakresy należałoby podzielić na wojewodę i gminy. Bo struktura finansowania powiatów jest masakryczna. Każdy z nas to potwierdzi. Poza tym wiele odpowiedzialności jest nieokreślonych. Niepotrzebnie wydłużają się procedury załatwienia sprawy dla mieszkańca – ocenił W. Wrześniak.
– Każdy samorząd, nawet gorzej działający, jest lepszy, niż centralizacja władzy – odpowiedziała I. Brzozowska. – Jednak punkt widzenia zależy od punktu siedzenia – dodała po chwili. Teraz Brzozowska jest wójtem gminy Kolsko. – Z punktu widzenia małej gminy uważam, że gdyby rzeczywiście te zadania, które ma powiat, spadłyby na taką gminę, to nie dałaby rady. Urzędnicy ciągle zarabiają za mało, więc prywatny sektor zabiera dobrych fachowców. Niestety, powiaty są skazane na niebyt w jakiejś dłuższej perspektywie – oceniła. A po chwili dodała: – Powiat nie jest od inwestowania. Powinien oddać wszystkie drogi, a być może też szkolnictwo i zawiadywać tylko tym, co nie może być zrealizowane w gminach.
M. Stokłosa zaprzeczył. 
– Powinno być więcej pieniędzy dla powiatów i wtedy my te drogi będziemy utrzymywać i inwestować w budowanie nowych – skomentował. – Z oświatą też sobie poradzimy. Powinna zostać przy powiecie, jeśli utrzymujemy, że powiaty też mają zostać.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz