4 lutego 2004r. Mark Zuckerberg, jako student Uniwersytetu Harvarda, stworzył wraz z grupą studentów serwis społecznościowy on-line TheFacebook, w ramach którego zarejestrowani użytkownicy mogli odszukiwać i kontynuować szkolne znajomości oraz dzielić się wiadomościami i zdjęciami. Jak podaje Wikipedia – w styczniu 2014 – liczba użytkowników na całym świecie wynosiła około miliarda, a co miesiąc wgrywanych jest ponad 1 mld zdjęć oraz 10 mln filmów, których obecnie jest 265 miliardów.
Jestem pewny, że gdy Mark Zuckerberg wraca pamięcią do początków powstania najpopularniejszego dzisiaj portalu społecznościowego, to nie może uwierzyć, że uniwersytecki projekt stał się najwyżej wycenianą, w dniu debiutu na amerykańskiej giełdzie, spółką w historii.
Facebook zastąpił normalną komunikację międzyludzką. Dzisiaj nie trzeba dzwonić do znajomych i pytać, co tam u nich słychać. Wystarczy wejść na „Fejsa” i już wiesz, co u nich było na śniadanie, w jakim są nastroju, jaki film oglądali, co robili, jak wygląda ich łazienka.
Dziś konto na Facebooku ma w zasadzie każdy. Zatem możemy ich podzielić na kilka kategorii:
1. Fejsman (czyli Człowiek Fejs) – dostępny na czacie przez 24 godziny na dobę. Fejs odpalony non stop. Wie o Tobie więcej niż Ty sam.
2. FejsDJ – wstawia swoje ulubione teledyski z YouTube’a, mimo że nikt ich nie ogląda i nikt ich nie komentuje.
3. Fejsmama – młoda mężatka, spodziewająca się swojego pierwszego dziecka. Swoim szczęściem chce się więc podzielić ze wszystkimi, łącznie z setką znajomych na Facebooku. W tym celu regularnie „wrzuca zdjęcia”: testów ciążowych, USG, zakupionych dla nienarodzonego jeszcze malucha ubranek, pluszaków, kocyków, wózków i przewijaków. Do tego obowiązkowo dochodzą fotografie pokoiku dziecięcego, oraz posty informujące o jej stanie zdrowia i przebytych badaniach. „Pobierano mi dziś krew”, „Poranne mdłości – coś strasznego!”, „Do zobaczenia za trzy miesiące córeczko!”, „Półmetek za nami, dziś znów USG!”.
4. Fejslozof – najmądrzejszy na całym portalu. Komentuje wszystko dookoła. Zawsze ma rację i zawsze to jego komentarz musi być ostatni. Pisząc komentarze, udaje mocno elokwentnego, siedząc z otwartym słownikiem wyrazów obcych i używając neologizmów i wyrazów naukowych.
5. Fejsgirl – każdy zna kolor kafelek w jej łazience z tysiąca słitfoci, które wrzuciła. Charakteryzuje się rybimi ustami, nazywanymi potocznie „karpikiem”. Do swoich zdjęć często zamieszcza jakieś cytaty, np. „Gdyby mężczyzna potrafił zrozumieć, co myśli kobieta, to i tak by w to nie uwierzył”. Sama lajkuje swoje fotki a w gronie jej znajomych znajdziemy wiele innych Fejsgirlów, które nawzajem zamieszczają sobie komentarze pod swoimi zdjęciami typu: Jesteś piękna, jesteś sexy, buziak, sweet, pięknie, cudnie, piękna, moja piękna…
6. Fejsbukowy Strasburger – dzień zaczyna od wrzucenia „suchara” na „Fejsa”. Wrzuca i czeka, aż ktoś mu zalakuje, aż ktoś go pochwali komentarzem typu: popłakałem się ze śmiechu. A gdyby tak jeszcze ktoś to udostępnił – to już jest szczyt marzeń. Podobnie jak jego familiadowy pierwowzór – nie zniechęca się brakiem poklasku i 5 minut po wrzuceniu pierwszego „suchara” usilnie pracuje nad kolejnym. Śmieszność jego dowcipów wynosi 1/100.
7. Fejshibicjonista – nie ma nic do ukrycia. Na „Fejsie” informuje wszystkich o wszystkim. Właśnie wstałem, myję zęby, siedzę w łazience, jem śniadanie, piję kawę, jadę tramwajem, siedzę, patrzę, leżę… Nie ma dla niego tematów tabu. Potrafi nas poinformować o najbardziej intymnej sprawie. Najdziwniejsze jest to, że ma zazwyczaj duże grono fanów, którzy komentują każdy jego wpis, utwierdzając go w przekonaniu, że jest kimś wyjątkowym.
8. Fejsliglota – oglądając amerykańskie filmy akcji – nauczył się kilku trudnych, angielskich słów, takich jak: hello, sex czy Marlboro. Za pośrednictwem „Fejsa” pokazuje więc swoje językowe możliwości. I tak oto możemy przeczytać, że „Fejsliglota dzisiaj drink coffe w Warsaw with Marek”, że „Fejsliglota w Warsaw powiedział hello do jednej girl”. A tak poza tym – to „life is brutal i full of zasadzkas i tylko niektórzy people o tym wiedzą”.
9. Niemowa – twierdzi, że „Fejs” jest głupi, ale swoje konto ma. Zazwyczaj ukrywa się pod skróconą nazwą imienia i nazwiska lub też pod jakąś zupełnie innym nickiem. Nic nie komentuje i nic nie lajkuje. Nigdy jako pierwszy nie dodaje znajomych. To on jest dodawany.
10. Fejsceps – codzienna relacja z treningów. Dzisiaj przebiegłem 10 km – zdjęcie. Siedzę na siłce, robię klatę – zdjęcie, naprężano przed lustrem – zdjęcie, robię szejka proteinowego – zdjęcie, pompuję bicki – zdjęcie, nogi też są ważne w treningu – zdjęcie.
11. Gracze – każdy ma ich już serdecznie dość. Ja sam wywaliłem mnóstwo osób, bo zarzucali mnie zaproszeniami do różnych gier. Odpalam Fejsa – a tam zaproszenia – odwiedź moją farmę, zbieraj ze mną diamenty, zagrajmy w karty, zbuduj ze mną dom, zbuduj swój dom i odwiedź mój…
Ostatnio w nieskończonych zasobach Internetu, znalazłem taki oto dowcip:
„Wpadłem na pomysł zdobycia nowych przyjaciół bez Facebooka. Codziennie biegam po ulicach i krzyczę co ugotowałem, co widziałem, co sobie kupiłem, gdzie jestem, jak się czuję i co aktualnie robię. Zaczepiam wszystkich, którzy staną na mojej drodze, komentuję ich wygląd i zachowanie, czasami głośno krzycząc „Lubię to”, „Lubię to”! Moje działania przynoszą nadspodziewanie dobre efekty. Mam już 3-ech obserwujących – dwóch policjantów i jednego psychiatrę”.
To był kolejny artykuł z serii „Pół żartem, pół serio”. Tylko sam nie wiem, co tu jest żartem, a co na serio?
21
Poprzedni artykuł