– Leżał cały we krwi, więc zadzwoniłem na pogotowie. Nagle dostałem po głowie i upadłem – mówi mieszkaniec Żagania.
W poprzednim numerze w artykule „Biją i demolują” pisaliśmy o pobiciu w rejonie dyskoteki na Osiedlu XXX-lecia. Z policji dostaliśmy informację o jednym takim zdarzeniu. Jak się okazało, w tym samym dniu i czasie doszło do dwóch pobić. Do redakcji zgłosił się Andrzej Mirosław (28 l.), o którego pobiciu pisaliśmy. – Dziwne, że policja informuje o jednym pobiciu, skoro były dwa – mówi mieszkaniec Żagania.
Andrzej wyszedł do domu z dyskoteki, około godziny 4:40 nad ranem. – Przy sklepie EKO zauważyłem leżącego w kałuży mężczyznę – relacjonuje. – Dziewczyna, która stała nad nim twierdziła, że został pobity. Miała problemy z dodzwonieniem się na pogotowie. Mężczyzna wydawał się nieprzytomny. Szybko zadzwoniłem na numer alarmowy 112, aby wezwać pogotowie. Po chwili podbiegło do mnie dwóch mężczyzn i zaczęło mnie bić. Dostałem po głowie i upadłem. Gdy jeden z nich okładał mnie pięściami, nadjechało pogotowie, a po chwili policja.
A. Mirosław jest zdziwiony, że mimo, że od zdarzenia minęły dwa tygodnie, policja nadal nie ujęła bandytów. – Przecież na osiedlu są kamery, nie rozumiem tematu – dodaje A. Mirosław, który w tym tygodniu był na komendzie i pytał o efekty policyjnego śledztwa.
Poprosiliśmy o wyjaśnienia rzecznika KPP w Żaganiu. – Prowadzimy tylko jedno śledztwo w sprawie pobicia. Drugiego nie ma, bo pokrzywdzony nie zgłosił się na policję. A, że nie doznał ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, nie mamy obowiązku wszczynać postępowania „z urzędu” – tłumaczy podinspektor Sylwia Woroniec. – Po badaniach i założeniu opatrunku mężczyzna opuścił szpital i wrócił do domu. Sprawcy pobicia są nadal ustalani. Nie mogę nic więcej powiedzieć, dla dobra śledztwa.
22
Poprzedni artykuł