Skoczyli sobie do gardeł. Wiceprzewodniczący Rady Miasta i szef żagańskich ratowników publicznie, na sesji (czwartek, 29.12. ), oskarżali się wzajemnie i odgrażali.
Poszło o wypowiedź Mirosława Ramzy, wiceprzewodniczącego Rady Miasta na łamach „GR”. Zarzucił Ryszardowi Muzylakowi, prezesowi Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, że zbezcześcił mundur ratownika, agitując na rzecz burmistrza przed wyborami samorządowymi, podczas marszu papieskiego.
Muzylak, ubrany w czerwony strój WOPR, wpadł na sesję w asyście ratowników. Zagroził Ramzie, że jeśli nie przeprosi ich publicznie, spotkają się w sądzie.
– Krytykuje pan moją społeczną pracę na rzecz miasta i jego mieszkańców. Organizuję pogadanki, szkolenia, kursy, zabezpieczam imprezy. Nie biorę za to pieniędzy – grzmiał prezes żagańskiego WOPR. – Panie Ramza, działa pan na szkodę miasta. Słowami „zbezczeszczenie munduru” obraził pan nie tylko mnie, ale i pozostałych ratowników, którzy pracują społecznie i ratują ludziom życie.
Monolog przerwał Daniel Marchewka, przewodniczący Rady Miasta, który zarzucił Muzylakowi, że oszukał go, mówiąc, iż będzie się wypowiadał na temat funkcjonowania żagańskiego WOPR. – Tymczasem pana wypowiedź dotyczy spraw osobistych i ambicjonalnych – zaznaczył.
Ramza nie pozostał dłużny Muzylakowi. – Jest pan po trzykroć kłamcą. Nie doczeka się pan żadnych przeprosin, najwyżej spotkamy się w sądzie – zakończył kłótnię.
Na tę wypowiedź do mikrofonu ponownie podbiegł Muzylak i zaczął krzyczeć: – Moja działalność nie miała nic wspólnego z kampanią wyborczą!
Zamilkł, ale głos odebrało mu nie wzruszenie, tylko przewodniczący Rady Miasta.
18
Poprzedni artykuł