W Kożuchowie postawiono maszt telefonii komórkowej i nikt nikogo nie pytał o zdanie. W Zielonej Górze spytano. Mieszkańcy się sprzeciwili i maszt nie stanął.
Niedawno opisywaliśmy jak mieszkańcom z ul. Topolowej w Kożuchowie postawiono „totem” pod oknami. Tak nazywają maszt telefonii komórkowej, który jak opowiadają, wyrósł z dnia na dzień. Już po fakcie zaczęli dociekać, dlaczego nikt ich nie zapytał o zdanie i nikt ich nie informował o tej inwestycji. Okazało się, że informacja była, ale umieszczona w Biuletynie Informacji Publicznej, do którego nie zaglądają nawet radni, a co dopiero mieszkańcy. Ale nawet gdyby ktoś przez przypadek znalazł tę informację, to i tak nic by z tym nie zrobił, bo to była „inwestycja celu publicznego”, a w tym trybie to się mieszkańców o zdanie nie pyta.
Czytaj także: „Postawili nam totem pod oknami„https://regionalna24.pl/postawili-nam-totem-pod-oknami/
Podobna historia zaistniała w Przylepie, dziś to część Zielonej Góry. Na działce przy ul. Przylep – Turystyncza, pewna firma chciała postawić maszt telefonii komórkowej. Prezydent Marcin Pabierowski zdecydował na przeprowadzenie konsultacji, miasto namawiało do wypełnienia ankiet. Przysłano ich 190. Tylko 14 głosów opowiadało się za lokalizacją masztu w Przylepie. 176 było przeciwnych.
„Prezydent nie wyraził zgody na dzierżawę przedmiotowej nieruchomości dla ww. celu, w związku z powyższym inwestycja nie będzie mogła być zrealizowana we wskazanej lokalizacji” – odpisał nam pracownik biura prasowego prezydenta.