Strona główna » Po czyim trupie?

Po czyim trupie?

przez PS

Koło gospodyń z Modrzycy nie ma lekko. Sołtyska zapowiedziała, że do sali wiejskiej wejdzie po jej trupie, a burmistrz nie wie o jego istnieniu. Po ostatnie sesji zrobiło się o nim głośno.

Rada Miasta w Otyniu uchwaliła regulamin udostępniania świetlic w gminie. Przy tej okazji radna Marta Szczotka postanowiła opowiedzieć, jak udostępniana była świetlica w Modrzycy. 

– W tamtym roku po spotkaniu wiejskim w Modrzycy padł pomysł utworzenia koła gospodyń. Podjęłam się tego zadania i takie koło założyłam. Wystosowałam pismo do gminy o możliwość udostępnieniu lokalu. Odpowiedziano mi, że lokal zostanie nam nieodpłatnie udostępniony, tylko miałyśmy ustalić harmonogram z panią sołtys. Pani sołtys chodziła po wsi, spisując liczniki, więc spytałam, jak mogłybyśmy się dogadać. Nie uwierzycie, co usłyszałam! Pani sołtys odpowiedziała: „Po moim trupie. Pani koło z sali nie będzie korzystać” – opowiadała radna. – Przykre jest, że prawie w każdej miejscowości mamy sołtysa, radę sołecką i koło gospodyń, które ze sobą współpracują. Jedynie Modrzyca takiej współpracy nie ma. W mojej miejscowości kompletnie nic się nie dzieje. Pani sołtys, jak organizuje spotkania, to zaprasza wybrańców – opowiedziała radna i dodała, że zazdrości innym miejscowościom.  

Marta nie dodawaj pikanterii 

Sołtyska zaprzecza. Ale nie do końca…

– Nie mów, Marta, że nie chciałam ci udostępnić lokalu, tylko powiedziałam, że nie jest do prowadzenia usług typu gotowanie – tłumaczyła Elżbieta Dąbrowska, sołtyska Modrzycy. – Pomieszczenie kuchenne nie spełnia wymogów. My tam tylko gotujemy herbatę i kawę. O to chodziło i o tym rozmawiałyśmy, a nie, że koło gospodyń chce się spotkać. I nie mów, że wejdziesz do sali po moim trupie, bo takiej rozmowy nie było. Nie przesadzaj i nie dodawaj pikanterii. Bardziej ty skłócasz nasze społeczeństwo. Możemy współpracować, nie jestem przeciwna – mówiła sołtyska.  

– Nie chce mi się tu świadków ściągać – odpowiedziała M. Szczotka. – Niech pani nie mówi, że dzielę społeczeństwo, bo po wsi nie chodzę i nie rozpowiadam. Grzecznie się pani spytałam, „Ela mam pismo na użyczenie lokalu”, a pani odpowiedziała, co odpowiedziała. Mi nie chodziło o gotowanie. Chciałam tam zanieść namiot koła gospodyń, stoły i krzesła, z których mogłaby korzystać także rada sołecka. Chodziło o dwa spotkania dla mieszkańców, dla dzieci, wyciągnięcie ich z domu – tłumaczyła radna.  

Barbara Wróblewska, burmistrz Otynia, poinformowała, że do dzisiaj od koła z Modrzycy nie wpłynęła do gminy żadna skarga. Chciała się wcielić w rolę mediatora. 

– Nie widzę problemu, żeby pani radna usiadła z panią sołtys i żeby doszły do konsensusu. Jak nie macie do siebie zaufania, służę pomocą. Nie widzę powodów, żeby się przemawiać tutaj – powiedziała.     

Niewidzialne koło z Modrzycy 

Na te słowa burmistrz zareagowała M. Szczotka i przywołała historię z wiosennego rajdu, który organizowało Stowarzyszenie Przyjaciół Ziemi Otyńskiej. Wystawiło się na nim koło gospodyń z Konradowa i z Modrzycy.

 – Odwiedziła pani koło z Konradowa, ale obok koła z Modrzycy przeszła pani nie powiem z jakim spojrzeniem – wspominała rada. Dodała też, że koło z Modrzycy nie dostało zaproszenia na dożynki powiatowe.  

– Czy ja przeszłam, czy nie przeszłam… Nie patrzę się na napisy, gdzie jakie koło. Po prostu podeszłam z serdeczności do pani sołtys z Konradowa, bo chciałam z nią zamienić dwa zdania. Nie jestem w stanie obejść wszystkich stanowisk. Nie miałam wiedzy, że funkcjonujecie i coś wystawiacie – tłumaczyła B. Wróblewska. Dodała, że na dożynki powiatowe nikogo nie zapraszała, a jedynie informowała o nich sołtysów, to oni mieli zmobilizować koła gospodyń. – Jak byście mieli szczere chęci, to byście się zgłosili, że chcecie się wystawić. Dlatego proszę zarzutów nie kierować pod moim zarzutem – powiedziała burmistrz i poprosiła przewodniczącego Rady Miasta o zamknięcie dyskusji.  

Czytaj także: „Książanki” zdobyły Otyń https://regionalna24.pl/ksiazanki-zdobyly-otyn/

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz