Strona główna » Piłka nożna wróci do Studzieńca?

Piłka nożna wróci do Studzieńca?

przez imperia

Pierwszy raz od 10 lat Irma Studzieniec zaprasza na mecz. Na razie towarzyski, ale są plany żeby na wioskę powróciło ligowe granie.
Krzysztof Rogowski nad drogą wojewódzką w Studzieńcu rozwiesił płótno:
– Ludzie w wiosce mówili mi, że przyjdą – mówi Krzysztof, który już kilka razy próbował reaktywować ukochany klub. Za każdym razem brakowało jednak ludzi do grania. Teraz znów pojawiła się iskierka nadziei. – Odbyliśmy nawet kilka treningów. Na ostatnim było nas 20 – mówi Krzysztof.
Wielu pamięta jeszcze wyczyny Irmy sprzed 10 lat. Klub grał wtedy w A-klasie. Mecze Irmy były największym wydarzeniem we wsi. Andrzej Ogrodnik, ówczesny burmistrz, z pomocą unijnych środków wybudował nawet boisko w Studzieńcu za 781 tys. zł. I nikt nie przejmował się wtedy, że na stadion szło się po kładce przerzuconej nad rowem, w którym płynęła rzeczka.
 W A klasie Irmie nie udało się utrzymać, ale gotowa była nadal grać w B klasie. Tyle że w połowie sezonu zabrakło pieniędzy, gmina więcej nie chciała dać, więc drużyna się wycofała. W 2012 roku już nie wystartowała, bo pieniędzy z gminy było jeszcze mniej.
Stadion zamknięto. Boiska nie koszono, więc zdziczało. Dzieciaki zrobiły dziurę w płocie, żeby czasem pokopać. Obiekt z roku na rok wyglądał coraz gorzej. Niepodlewana trawa wyschła, a płyta zamieniła się w łąkę, która bardziej nadawała się na wypasanie krów, niż grę w piłkę. Dodatkowo po wichurach drzewa niszczyły ogrodzenie. Były nawet pomysły, żeby przenieść boisko do Mirocina Dolnego, a konkretnie szatnie, bramki, resztki ogrodzenia i piłkochwyty. Stadion jest jednak nie do ruszenia, bo nie ma do niego dojazdu.   
Z miłości do piłki
Wszystko zaczęło się miesiąc temu pod kościołem. [paywall] – Akurat była u nas komunia. Trochę wtedy pogadaliśmy między sobą. W Studzieńcu i w okolicy wciąż mieszka jeszcze kilku zawodników, którzy grali w Irmie. Dodatkowo wprowadziło się trochę nowych mieszkańców. Pomyślałem młode chłopaki to zapyta, czy by pograli. Okazało się, że ten chętny, ten chętny i na ostatnim treningu było nas 20 – mówi Krzysztof. Okazało się, że zachował się nawet komplet nieużywanych strojów.

Zanim Krzysztof zgłosi drużynę do rozgrywek chce ją najpierw przetestować. Pierwszy sprawdzian będzie z Wierzbnicą u siebie. Prawdopodobnie bez sędziego, ale z kiełbaskami i piwkiem. Drugi ma być wyjazdowy z Nowym Żabnem (przedostatnie miejsca w nowosolskiej B-klasie). Nie chodzi jednak o sprawdzenie umiejętności. Na tym poziomie rozgrywkowym bardziej kluczowa jest frekwencja. – Co z tego, że zgłoszę 15 czy 20 chłopaków, jak później na meczach będzie 8 osób. Nikogo nie zamierzam naciskać, do nikogo nie chcę wydzwaniać, to ma być grupa ludzi, która bierze buty i przychodzi, bo lubi grać – mówi Krzysztof. Sam też zamierza pokopać. – Gdybym nie kochał piłki to bym tego nie robił – tłumaczy.
W sporej gminie Kożuchów w której jest prawie 20 sołectw, istnieją tylko dwie drużyny piłkarskie: Korona Kożuchów (IV liga) i Cuprum Czciradz (A-klasa). Pod tym względem największe bogactwo w okolicy ma gmina wiejska Nowa Sól, która ma aż 5 drużyn.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz