Strona główna » Piłka była dla niego całym życiem

Piłka była dla niego całym życiem

przez imperia

W Chicago w wieku 54 lat zmarł Wojciech Krzyśków, jeden z najzdolniejszych wychowanków żarskiego Promienia. Podczas swojej długoletniej kariery zdobył m.in. mistrzostwo Stanów Zjednoczonych.
Krzyśków treningi w Promieniu rozpoczął dopiero w wieku 16 lat, ale już wtedy wyróżniał się  na tle rówieśników, miał ogromny talent i nienaganną technikę, do tego był niezwykle ambitny. W 1973 r. wraz z Promieniem zdobył złoty medal Lubuskiej Olimpiady Młodzieży. Szybko trafił do pierwszej drużyny Promienia. Później grał w Fadomie Nowogród Bobrzański, II-ligowym Dozamacie Nowa Sól i Lechii Zielona Góra.
Mistrz USA
W 1998 r. Krzyśków w wieku 30 lat wyjechał za chlebem do Stanów Zjednoczonych. Nie zapomniał jednak o piłce. W Chicago trafił do słynnego klubu AAC Eagles, prowadzonego przez Henryka Apostela. Z tym zespołem w 1999 r. zdobył mistrzostwo amatorskich klubów (US Amateur Cup). Był jednym z najlepszych zawodników finałów. Rok później z tym samym zespołem wywalczył w Indianapolis zawodowy puchar – US Open Cup – najważniejsze trofeum w ówczesnej amerykańskiej piłce. W finale pokonali Brooklyn Italians 2:1. To trofeum automatycznie dawało mistrzostwa USA, bo w tamtych latach w Stanach nie prowadzono regularnych rozgrywek ligowych. Rok później Orły reprezentowały Stany Zjednoczone w klubowych rozgrywkach o Puchar Concacaf. Drużyna prowadzona przez H. Apostela była w tym okresie kilka razy mistrzem stanu Illinois oraz mistrzem regionu Midwest. To był najlepszy okres w długoletniej historii klubu. Do największych sukcesów Orłów walnie przyczynił się wychowanek Promienia, który był jednym z najlepszych piłkarzy w drużynie.  – Wojtek był inteligentnym, doskonałym technicznie zawodnikiem, zawsze przygotowanym do meczu. Na boisku walczył jak lew, zagrzewał innych do walki, dawał zawsze z siebie wszystko. W życiu prywatnym był spokojny, bardzo koleżeński i dobry dla innych. Całe swoje życie poświęcił piłce nożnej – wspomina go kolega z drużyny. 
Na boisku do końca…
Jeszcze jesienią ubiegłego roku Krzyśków biegał po boisku, grając w zespole Crotian over 40. Myślał o powrocie do AAC Eagles. Miał tam grać w oldbojach. Jego plany przerwała nagła choroba. Zmarł 2 marca. Pochowano go dziesięć dni później w Chicago na cmentarzu Marry Hill w Niles. Pozostawił dwie córki, mieszkające w Kanadzie, brata w Filadelfii i drugiego brata w Polsce.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz