Strona główna » Piękni sześćdziesięcioletni

Piękni sześćdziesięcioletni

przez imperia

Absolwenci Liceum Ogólnokształcącego w Żarach postanowili się spotkać w roku, w którym wszyscy obchodzą sześćdziesiąte urodziny.
– Byliśmy ostatnim rocznikiem przed reformą edukacji, dlatego maturę zdawaliśmy jako uczniowie XI klasy – wspominali. Ich wychowawcą był profesor Roman Bojanowski, wieloletni dyrektor ogólniaka, honorowy obywatel miasta.
Klasa spotkała się w piątek, 27 maja, już po raz trzeci. Kontakt po latach ułatwiły im portale społecznościowe, co nie znaczy, że łatwo było się odnaleźć. Elżbieta Urbaniak-Wende, poszukując Haliny Ossowskiej, przyjaciółki z lat szkolnych, napisała do wszystkich Grzegorzów Ossowskich, jakich odnalazła na „naszej klasie”. – Tak ma na imię mój brat. Ela nie znała mojego aktualnego nazwiska, dlatego spróbowała tego sposobu – tłumaczyła pani Halina.
Lidia Zubrycka szukała Piotra Woronowicza za pośrednictwem Ministerstwa Obrony Narodowej, bo wiedziała, że jest oficerem. – Uruchamialiśmy, co się dało – opowiadała L. Zubrycka, organizatorka pierwszego po latach spotkania.
 
Wspomnień czar
Przy stole, przy akompaniamencie muzyki przywołującej czasy ich matury w roku 1969, wspominali to, co każdemu z nich najbardziej utkwiło w pamięci. – Ciągle ganiano nas do fryzjera. Włosy zawsze były za długie. No to w ramach protestu poszliśmy we czterech ogolić się na przysłowiowe zero. Cyrulik dwa razy każdego pytał, czy aby na pewno tak chcemy. A my na to: „Tnij pan!”. Czwarty kolega stracił rezon i zwiał – opowiadał Wiesław Olszański. Potem niepokorna grupka przeżywała dramatyczne chwile, bo na dwa miesiące przed maturą zwołano radę pedagogiczną, która miała zdecydować, czy dopuścić ich do egzaminu. – Rozstrzygnięcie było na szczęście korzystne. W trakcie egzaminu podszedł do mnie prof. Bojanowski, pogładził mnie po głowie i powiedział: „No widzisz, już właściwie odrosły” – wspominał W. Olszański.
Panie z kolei przypomniały, jak wałęsającego się w trakcie egzaminów kolegę dorwał na ulicy milicjant i z marsową miną oraz podejrzeniem, że wagaruje, zapytał, czy aby nie jest maturzystą. Zapytany, bez zająknięcia odpowiedział: „Ależ ja jestem abiturientem!”. Mundurowy pokiwał głową z udawanym zrozumieniem puścił go bez dalszego dociekania.
 
Będą się spotykać
Większość przyjechała z daleka. Teresa Podolska-Pankowska mieszka w Legionowie, H. Ossowska w Krakowie, L. Zubrycka w Poznaniu, Halina Białek-Uchto w Gorzowie, Zbigniew Juszkiewicz w Koszalinie. Najdalszą podróż odbyła E. Urbaniak-Wende, przyjeżdżając aż ze Szwajcarii. – Już planujemy następne spotkanie. Tym razem z okazji 70-lecia szkoły – mówią zgodnie.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz