Strona główna » Pełnomocnicy? Prawie za darmo…

Pełnomocnicy? Prawie za darmo…

przez imperia

O Promieniu nadal jest głośno i to nie tylko za sprawą piłkarzy. Jeszcze nie ucichła afera „zusowska”, a już pojawiły się kolejne wątpliwości. Chodzi o zarobki pełnomocników zarządu.
Skonfliktowani z władzami kibice i niektórzy członkowie klubu głośno domagali się wyjaśnienia, na jakich zasadach zatrudnieni są pełnomocnicy zarządu i ile zarabiają. Obecnie w klubie jest ich dwóch. To Eugeniusz Gabas i Marcin Hakman. Pierwszy odpowiada w klubie za szkolenie, a  drugi, licencjonowany menadżer FIFA, zajmuje się w Promieniu marketingiem i transferami. Do zarządu klubu, z prośbą o wyjaśnienie nurtujących kibiców pytań, zwrócił się Tadeusz Ardelli, przewodniczący komisji rewizyjnej Promienia.
– Po mieście krążyły różne plotki, dotyczące zarobków pełnomocników. Zaczepiali mnie kibice i zadawali wiele pytań. Postanowiłem zwrócić się do zarządu klubu, prosząc o wyjaśnienie wszelkich wątpliwości – wyjaśnia T. Ardelli.
 
Prawie za darmo
Odpowiedź na pismo przewodniczącego ukazała się na oficjalnej stronie klubu. Czytamy w niej, że pełnomocnicy pracują społecznie, tak jak cały zarząd, łącznie z prezesem. Pełnomocnikom przysługuje jedynie zwrot kosztów poniesionych w związku z reprezentowaniem zarządu. Dalej czytamy jednak, że E. Gabas jest również trenerem grupy juniorów młodszych, z którymi przeszedł z UKS Promień, i za trenowanie pobiera wynagrodzenie, ale w niższej kwocie niż pozostali trenerzy, a pełnomocnik zarządu do spraw marketingowo-menadżerskich, M. Hakman, ma umowę z Promieniem na reprezentowanie klubu w zakresie doradztwa transferowego oraz transferowania piłkarzy z klubu i do klubu. Prowizję może pobierać wyłącznie w przypadku transferu zawodnika do klubów I ligi i Ekstraklasy.
– Myślę, że odpowiedź zarządu w pełni rozwiewa wszelkie wątpliwości. W grę nie wchodzą jakieś wielkie pieniądze. Z tego, co wiem, to Marcin otrzymał tylko niewielką prowizję za wytransferowanie Daniela Gałacha i Bartosz Bilińskiego do Zagłębia Lubin – komentuje Ardelli.
 
Brak komunikacji i stypendia
Prawnik widzi problem, ale gdzie indziej. – Brakuje komunikacji pomiędzy zarządem klubu a zawodnikami i kibicami. Potrzebna jest dobra wola wszystkich stron – stwierdza. Jego zdaniem, nie najlepsza atmosfera wokół Promienia wynika również z trudnej sytuacji finansowej klubu. – Jeden ze sponsorów nie wywiązał się z wcześniejszych deklaracji i zaplanowany budżet musiał zostać zweryfikowany – dodaje.
 Klubowi może pomóc opracowywana przez miasto ustawa o stypendiach dla sportowców. – Po jej wejściu w życie, tak jak to jest w innych miastach, najzdolniejsi zawodnicy otrzymywaliby stypendia. To może odciążyć klub i pomóc młodym zawodnikom w rozwoju – kończy Ardelli.
Członkowie i kibice klubu z niecierpliwością czekają na zebranie sprawozdawcze, które ma się odbyć na początku stycznia. Mają nadzieję, że tam usłyszą odpowiedzi na wszystkie pytania.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz