W niedzielę, 13 kwietnia, w 15. kolejce rozgrywek żarskiej B-klasy, grający na własnym boisku WKS Łaz uległ Błękitnym Zabłocie 2:4. Bramki strzelali: WKS – Karol Sałandziak i Oliwier Ciesielski, a dla Błękitnych- 2x Tomasz Jaszczyszyn, Kacper Łobodziec i Gracjan Cichocki.
Mecz na szczycie żarskiej B-klasy pomiędzy liderem i wiceliderem rozgrywek zapowiadał się obiecująco. Niepokonany do tej pory WKS chciał podtrzymać dobrą passę, a Błękitni przyjechali do Łazu z mocnym postanowieniem wdeptania ekipy Pawła Karbowskiego, w to, co im jeszcze zostało z boiska. Rośli zawodnicy z Zabłocia stanęli niczym Mur Berliński przed lekko „zmęczonymi” sobotnimi przeżyciami zawodnikami WKS. Widać było, że dla niektórych pora rozgrywania meczu(12.00) była środkiem nocy. Ciężko było zmusić ociężałe nogi do biegu, a głowę do sensownego grania. Błękitni wykorzystali to bezlitośnie. Jeszcze początek pierwszej połowy był w miarę wyrównany. Pierwszy kwadrans upłynął obu drużynom na szacowaniu własnych możliwości. Lepszy bilans wyszedł gościom, którzy w 18. Minucie trafili po raz pierwszy do siatki gospodarzy. Chwilę wcześniej nie wykorzystali karnego. Dobrze zareagowała ekipa Karby, bo szybko wyrównała stan meczu. Ale 5 minut później było już 2:1 dla przyjezdnych, którzy wyczuli, że mogą napocząć lidera. A potem schrupać ze smakiem.
Nie było mocnych
Po zmianie stron rządzili już praktycznie tylko podopieczni Łukasza Jaszczyszyna i Roberta Miczke. Urządzili sobie bardzo bolesną operację na otwartym sercu i wypunktowali swoich rywali, obnażając ich słabość. Taktykę WKS, czyli laga na Karbę, rozgryźli już w pierwszej części, więc gdy grający trener WKS cofnął się, wykorzystali to bezlitośnie. Błękitni do końcowego wyniku dostrzelili jeszcze dwie bramki, choć prawdę mówiąc był to najniższy wymiar kary. Rozpaczliwa próba ratowania honoru i bramka Oliwiera Ciesielskiego na nic się zdała, bo w tym dniu na graczy z Zabłocia nie było mocnych. Pod koniec spotkania zawodnikom lidera zaczęły puszczać nerwy i doszło w końcu do jakiś przepychanek, ale generalnie było to spotkanie bez prądu, choć tak naprawdę powinno iskrzyć od samego początku. WKS przegrał zasłużenie i na własne życzenie z lepszą w tym dniu ekipą z Zabłocia 2:4 i jego przewaga nad resztą stawki zmniejszyła się do 7 punktów.
-Zagraliśmy bardzo dobre spotkanie chłopcy wyszli na mecz, w którym mieli grać swoje i zostawić przysłowiowe serducho i tak się stało. Moim zdaniem mecz był od początku do końca pod naszą kontrolą, każdy wiedział co od niego należy i jakie są założenia. Wygrana bardzo cieszy, gdyż przeciwnik to lider żarskiej B-klasy w dodatku jeszcze niepokonany do tego meczu. Podziękowania dla całej drużyny, zarządu, sponsorów oraz naszych kibiców-skomentował Robert Miczke, trener Błękitnych.
-Mecz w naszym wykonaniu bardzo słaby. Rywal ewidentnie bardziej zaangażowany w spotkanie, oraz bardziej zmotywowany, aby zdobyć 3 punkty. Zabrakło walki po naszej stronie, za co musimy przeprosić naszych kibiców. Niestety ponosimy pierwszą porażkę w tym sezonie. Błękitnym życzymy powodzenia w lidze, a my musimy jak najszybciej wyciągnąć wnioski, aby takie mecze nie miały już miejsca -skomentował Paweł Karbowski, trener WKS.
Zapraszamy do galerii zdjęć z meczu.
73











































































Poprzedni artykuł