Czy radni gminy wiejskiej Nowa Sól posłuchają Stanisława Rembowieckiego, miejscowego tropiciela absurdów i pochylą się w trakcie posiedzenia rady gminy nad problemem kilku mostków?
– Tu widać spore pęknięcie, a tu obsypują się cegły – mówi pan Stanisław, wskazując na pierwszy mostek w Rudnie, ten przy krzyżówce i spożywczym. – Gołym okiem widać, że wymaga remontu! – denerwuje się. Pprowadzi do kolejnego mostku w tej samej miejscowości. Również tu wskazuje na pęknięcia. – Część zaprawy i cegieł wypadło – opowiada, na myśli mając niejako wnętrze mostku. – Udało mi się tam wejść niedawno, gdy w kanale nie było jeszcze wody – opowiada. – Trzeba remontować, bo w końcu wydarzy się coś niedobrego – przestrzega. I prowadzi do trzeciego mostku, który znajduje się co prawda w lesie, ale na drodze gminnej. Mowa o drodze nazywanej przez mieszkańców „dębową”, która biegnie niedaleko dzikiego parkingu nowosolskiego szpitala. Również ten mostek pęka.
Czy radni raczą sprawdzić?
Jeśli radni gminy wiejskiej Nowa Sól posłuchają pana Stanisława i raczą zainteresować się wspomnianymi mostkami, to pan Stanisław apeluje, żeby od przeprawy na drodze „dębowej” przeszli się w głąb lasu. – Trzeba wykonać 98 kroków metrowych – instruuje. Jeśli którykolwiek z radnych raczy wykonać te 98 kroków, to natknie się na kilka kawałków czarnego plastiku, wystających spod ziemi. Wyglądają niewinnie, jak folia. Ale to twarde tworzywo. Pan Stanisław, gdy przechodził tą drogą, zahaczył o plastik i rozwalił sobie but. – To wielkie szczęście, że nie zraniłem się w nogę – podkreśla. Rzeczywiście, od nieszczęścia było o włos. Plastik jest ostry. – Może ktoś raczy to wygrzebać spod ziemi, bo sporo tam jeździ rowerzystów, są biegacze, są emeryci, którzy spacerują z kijkami – wylicza pan Stanisław. O nich się martwi.O naprawy apeluje oczywiście do gminy.
Wójt odbiła piłeczkę
Owszem, nowosolski tropiciel absurdów wysłał pismo w sprawie mostków i plastiku do Izabeli Bojko, czyli wójt gminy wiejskiej Nowa Sól. Ale nie doczekał się żadnej skutecznej reakcji, stąd jego apel do radnych, żeby przyjrzeli się tym problemom.
Pan Stanisław prezentuje pismo, które dostał od Bojko. „(…) wniosek został przekazany do Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej we Wrocławiu, ponieważ z treści pisma wynika, że przepusty, które wymagają remontu posadowione są na rowach – wodzie płynącej, stanowiących własność Skarbu Państwa w Zarządzie Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie” – odpisała wójt.
Koniec i kropka
Tymczasem pan Stanisław, emerytowany meliorant, stanął na stanowisku, że teren podlega jednak gminie. Stąd jego apel, żeby to właśnie radni pochylili się nad problemem. Możliwe, że kwestia mostków będzie wymagała czasu. Na pewno będzie też wymagała nakładów finansowych. – Ale czy naprawdę potrzebna jest ta biurokracja i przepychanka w sprawie plastiku, który wystarczy wykopać z drogi? – pyta.
By udowodnić, że ma rację twierdząc, że to właśnie gmina powinna zająć się sprawą, prezentuje świeżutkie pismo. Zostało sporządzone w środę (23.03), a w ręce pana Stanisława trafiło już następnego dnia. Jan Wardecki, szef zielonogórskiej delegatury Wód Polskich informuje pana Stanisława w tym piśmie, że rzeczywiście to gmina powinna zająć się wspomnianymi mostkami, że są na drogach gminnych. Koniec i kropka.
15
Poprzedni artykuł