Strona główna » Pan Stanisław do radnych: Nie lekceważcie głosu mieszkańców!

Pan Stanisław do radnych: Nie lekceważcie głosu mieszkańców!

przez imperia

Stanisław Rembowiecki, emeryt z Nowej Soli, od kilku lat na naszych łamach wytyka lokalnej władzy błędy i zaniedbania. Ostatnio poczuł się zlekceważony przez radnych, na czele z przewodniczącym Danielem Roguskim. Bo nawet nie podjęli tematu, który zgłosił.
Pan Stanisław wysłał pismo do Daniela Roguskiego, przewodniczącego Rady Miasta w Nowej Soli. Zwrócił w nim uwagę na złe zarządzanie gospodarką komunalną. Do pisma załączył kserokopię artykułu „Spacerem po Nowej Soli. Szlakiem suchych drzew, chaszczy i zatkanych studzienek”, który opublikowaliśmy w przeszłości. 
W swoim piśmie pan Stanisław zaapelował do radnych o zainteresowanie tematem. Oto fragment: „Gdyby radni zechcieli się pofatygować i pospacerować po naszym mieście, to ujrzeliby mnóstwo zdeformowanych chodników; takiej ilości deformacji nie było jeszcze nigdy” – wytknął.
Odwołał się do kolejnych artykułów zamieszczonych na naszych łamach: „A kikuty jak straszyły, tak straszą” oraz „Miejski tor przeszkód”.
Przewodniczący i radni nie zareagowali na pismo pana Stanisława.
Bezpieczeństwo ważniejsze od kwiatków 
Pan Stanisław nie dał za wygraną. I [paywall] na piśmie poinformował Roguskiego, że mieszkanka osiedla Konstytucji 3 Maja szła chodnikiem, potknęła się przy bloku nr 15, upadła na twarz, zdarła skórę z nosa i bardzo się poobijała. Zakrwawiona, z trudem dotarła do mieszkania, które na szczęście było w pobliskim bloku.
– W związku z tym, że nasze społeczeństwo się starzeje, jest coraz bardziej schorowane, na ulicach coraz częściej można spotkać ludzi chodzących z balkonikami, o kulach, o laskach, z kijkami. Dla nich deformacje chodników stanowią prawdziwy tor przeszkód. Zamiast myśleć o tym gdzie tu jeszcze posadzić kwiatki, trzeba w pierwszej kolejności zapewnić elementarne bezpieczeństwo mieszkańcom – zaapelował do Roguskiego.
Zwrócił uwagę na konieczność przycięcia gałęzi drzew rosnących przy drogach i chodnikach. Na konieczność dostawienia ulicznych latarni, zwłaszcza przy laskach komunalnych. Zaapelował o rozbudowanie miejskiego monitoringu. Kolejny raz poprosił o wybudowanie placu zabaw dla dzieci z lokali socjalnych – walczył o to na naszych łamach wielokrotnie.
– Tygodnik Regionalna na swych łamach zamieścił artykuł pt. „Nowa Sól się starzeje i wyludnia”. Zdrowy rozsądek nakazuje w takiej sytuacji wspierać rodziny, które mają dzieci, które chcą mieć dzieci, nie rzucać im kłód pod nogi, jak to ma miejsce na obiektach socjalnych, zwłaszcza przy ul. Długiej, gdzie jest ponad 20 dzieci w różnym wieku i nie mają żadnych urządzeń zabawowych – pan Stanisław zwrócił uwagę Roguskiemu. Problemem interesuje się od lat. – Bowiem nie mogę spokojnie patrzeć na ludzką krzywdę – uzasadnił.
Nawet nie podjęli tematu 
W piśmie do Roguskiego pan Stanisław odniósł się do prezydent Beaty Kulczyckiej. Przypomniał słowa pani prezydent, które padły na łamach naszego tygodnika. A brzmiały tak: „Dla mieszkańców będę otwartą panią prezydent. Będę podejmowała nawet najmniejsze interwencje. W gabinecie zbuduję etat do spraw interwencji. Chciałabym wychodzić do mieszkańców i spotykać się z nimi w terenie”.
Pan Stanisław twierdzi, że nie znając pani prezydent bliżej, przyjął te słowa na poważnie. Dziś przyznaje że się zawiódł.
– Do pani prezydent skierowałem trzy pisma dotyczące obiektu socjalnego przy ul. Długiej – informuje. – Na dwa otrzymałem odpowiedzi niezadowalające. Na trzecie nie otrzymałem żadnej.
Pan Stanisław liczył na to, że swoim apelem do przewodniczącego i radnych wywoła na sesji dyskusję, że coś wskóra. Tymczasem radni nawet nie podjęli tematu. Roguski przekierował pismo do prezydent Kulczyckiej, o czym poinformował pana Stanisława w lakonicznym piśmie. Mieszkaniec od prezydent Kulczyckiej nie doczekał się żadnej odpowiedzi. Reakcji – również.
 

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz