Zastępczą i to zająca. Wymęczone z głodu i oszołomione zwierzę leżało przy leśnej ścieżce. Tylko dobroduszność człowieka uratowała mu życie.
Krzysztof Kubik, mieszkaniec Brzeźnicy, ma dobre serce. Kocha zwierzęta. Nie potrafi pozostawić bez pomocy żadnego stworzenia. Gdy znalazł w lesie zająca, przygarnął go. – Był bardzo młody. Wyglądał na głodnego i zmęczonego. Jego matkę musiał ktoś odstrzelić. Musiałem go zabrać ze sobą, inaczej padłby z głodu – opowiada K. Kubik. – Przyzwyczaił się do mnie. Stałem się jego zastępczą matką. Gdy oglądam telewizję, przychodzi do mnie, wtula się i zasypia. Jest już na tyle uczłowieczony, że na wolności z pewnością by sobie nie poradził – dopowiada pan Krzysztof.
Mieszkaniec Brzeźnicy postanowił zawiadomić nadleśnictwo. Chciał oddać zwierzaka w dobre ręce. – Koło Świebodzina, jak udało mi się ustalić, jest ośrodek zajmujący się tego typu zwierzętami. Odwiózłbym zająca sam, na własny koszt, ale nie mam auta. Jeżdżę skuterem, a co za tym idzie podróż mogłaby być dla zwierzęcia traumatycznym przeżyciem. Nie mam możliwości na dłużej zajmować się zającem. Przywiązałem się do niego na tyle, że nie darowałbym sobie, jeśli coś miałoby mu się stać. Dlatego chciałem, aby pomogli mi leśnicy – kończy K. Kubik.
Odwiozą zająca samochodem
– Udało się znaleźć miejsce dla zająca w specjalnym ośrodku koło Zielonej Góry, który hoduje te zwierzęta w warunkach pół naturalnych. Zając będzie mógł egzystować w swoim środowisku, ale pod stałym nadzorem człowieka. Już poinformowaliśmy pana Krzysztofa, że zabierzemy od niego zwierzę 14 września. Przetransportujemy je osobiście samochodem nadleśnictwa, w odpowiednich warunkach. Do tego czasu pan Krzysztof będzie opiekował się zającem, za co mu już teraz serdecznie dziękujemy – mówi Michał Szczepaniak, specjalista do spraw użytku lasu z nadleśnictwa Lipinki Łużyckie.
Wygląda na to, że historia zakończy się szczęśliwie.

