Urządzili sobie ze sklepu darmowy market i bufet. Wynosili towar całymi torbami, zajadali się daniami i brali papierosy jak swoje, a wszystko to nagrały kamery. Patrycja Makarewicz, właścicielka Żabki, przeżyła prawdziwe piekło przez nieuczciwą pracownicę i jej bezczelnego chłopaka. Choć straty idą w tysiące złotych, śledczy umorzyli sprawę, bo… uwierzyli złodziejom na słowo. – To kpina z uczciwych ludzi! – grzmi zrozpaczona kobieta.