Do krwawej jatki z użyciem siekiery doszło pomiędzy zięciem a teściem. – Musiałem zrobić porządek z chuliganem – tłumaczy Józef Białas (60 l.). – Chciał mnie zabić – oskarża Krzysztof Kulas (33 l.).
– Spałem, kiedy na moje podwórko wpadł pijany teść z siekierą – K. Kulas relacjonuje wydarzenia ze środy (4.08) rano w Nowogrodzie Bobrzańskim. – Był bardzo agresywny. Najpierw roztrzaskał szyby w moich dwóch samochodach, a potem rzucił się, żeby mnie zabić – pokazuje zabandażowane rany na głowie i rękach.
Kopał mnie, gdy zemdlałem
Cały dom jest zaplamiony krwią. – Ratowali mnie sąsiedzi i matka. Teść uderzał mnie siekierą po głowie, a ja starałem się mu wymknąć. W końcu wybiegłem na podwórko i tam zemdlałem. Podobno rozjuszony kopał mnie potem po całym ciele – opowiada K. Kulas.
Mężczyzna tłumaczy, że teść bywa bardzo krewki, ale bezpośrednią przyczyną ataku było to, że niedawno rozstał się z jego córką. – Nie mieliśmy ślubu, ale żyliśmy jak mąż z żoną. Od pewnego czasu nam się jednak nie układało. Postanowiłem z nią zerwać i wtedy jej ojciec wpadł w szał. Myślę, że coś mu odbiło – uważa. Pan Krzysztof zarzeka się, że bardzo dobrze traktował swoją partnerkę. – Tylko raz w gniewie pchnąłem ją na piec kaflowy i obtłukła sobie żebra – zaznacza.
Obrona konieczna
Odmienną wersję przedstawia teść pana Krzysztofa, J. Białas, który w pobliskiej Drągowinie prowadzi gospodarstwo agroturystyczne. – Pobiłem go, bo z chuliganami trzeba robić porządek – kwituje. Zarzeka się, że to zięć zaczął konflikt. – Najpierw źle potraktował moją córkę, a potem wybił mi szybę w samochodzie. Postanowiłem oddać mu pięknym za nadobne i też uszkodzić auto – zdradza. Przyznaje jednocześnie, że trochę go poniosło, więc nie skończyło się na jednym wozie. – Chciałem wytłuc szybę kamieniem, ale nie mogłem znaleźć odpowiedniego – tłumaczy. Dlaczego wbiegł na podwórko K. Kulasa z siekierą.
– Jak zacząłem tłuc szyby, to nagle z domu wypadł zięć z nożem w ręku. Broniłem się przed nim siekierą, bo inaczej by mnie zabił – zarzeka się J. Białas. Podkreśla, że jak Krzysztof zemdlał, to próbował go cucić. – Nie chciałem mu zrobić wielkiej krzywdy, tylko go nastraszyć, żeby sobie popamiętał – mówi.
Sprawę jatki bada zielonogórska policja, która zabezpieczyła siekierę i ślady na miejscu „rodzinnej awantury”. – Nie czuję się winny, mam nadzieję, że sprawiedliwość będzie po mojej stronie – kończy J. Białas.




