W wieku 104 lat zmarła Eleonora Kaczmarek z Kożuchowa. Rodzina mówi, że tajemnicą długowieczności był jej życiowy optymizm. Czy była najstarszą mieszkanką woj. lubuskiego?
W lutym, tuż przed 104 urodzinami, pani Eleonora nagle osłabła.
– Nie jadła. Leżała bez ruchu z zamkniętymi oczami. Nie reagowała na dotyk. Nie było z nią kontaktu. Lekarz rodzinny powiedział, że mama zasypia – opowiada Paweł Kaczmarek, syn pani Eleonory. Wezwał całą rodzinę, żeby przyjechała pożegnać się z babcią. Zadzwonił też po proboszcza.
– Gdybym tego nie widziała, to nigdy bym nie uwierzyła w tę historię – mówi Joanna, wnuczka Eleonory. – Ksiądz usiadł przy babci i zaczął ją wzywać. Eleonora, Eleonora, Eleo… i wtedy babcia otworzyła oczy – opowiada Joanna.
Wyprawiono jej 104 urodziny.
– Była osłabiona, ale wróciła do żywych. Rozmawialiśmy, oglądała telewizję, nawet chodziła po domu – mówi Paweł.
W sierpniu, trzy dni przed śmiercią, wezwała syna.
– Powiedziała: „Oj, stara już jestem i będę umierać”. Odpowiedziałem, żeby się nie wygłupiała, bo przeżyje nas wszystkich – wspomina Paweł.
Niestety w poniedziałek, 8.08., było z nią na tyle źle, że Paweł wezwał pogotowie. Nieprzytomna trafiła do szpitala. Miała problem z krążeniem i w nodze powstał zator. W szpitalu pod swoje skrzydła wziął ją jednak doktor Adam Lipowski i odzyskał przytomność.
– Chcieliśmy mu bardzo podziękować za opiekę nad babcią. We wtorek dzwonił do mnie i powiedział, że udało mu się z babcią porozmawiać. Było z nią lepiej. Mówiła, że ją trochę noga boli – opowiada Joanna.
W środę, 10.08., rano, Paweł pojechał do mamy.
– Spała. Nie budziłem jej. Widziałem, że w uchu nie ma aparatu słuchowego, to i tak byśmy nie pogadali. Przykryłem ją, pogłaskałem i powiedziałem, że przyjadę później – wspomina.
Kiedy dojechał do domu, dostał telefon, że mama nie żyje. W sobotę, 13.08., pochowano ją na cmentarzu w Kożuchowie.
Szczotkę do włosów, krem do twarzy i… wafelek.
U babci Eli (tak nazywała ją rodzina) byliśmy na 100 urodzinach. Opowiedziała nam, że spytała kiedyś mamę, dlaczego dała jej na imię Eleonora?
– Bo tak miała na imię żona Franklina Delano Roosevelta, to była silna kobieta – tłumaczyła jej matka.
Kaczmarkowie mówią, że silniejszej kobiety niż babcia Ela nie znali. Nawet to, że wygrała z rakiem, pokazuje, jaką miała wolę życia.
– Odeszła głowa rodziny – przyznaje Joanna. – Bez babci Eli nic nie mogło się dziać. Z babcinej troski wypytywała o każdego. O wszystkich się martwiła i wszystkich zawsze chciała godzić. Chciała, żeby w rodzinie zawsze była zgoda – opowiada wnuczka.
Babcia Ela doczekała się 8 wnucząt i 12 prawnucząt.
– Pamiętała wszystkie imiona i daty urodzenia. Wysyłała kartki z życzeniami. W zamian dostawała od nas pocztówki z wakacji czy podróży. Jak ktoś nie przysłał, to musiał się tłumaczyć – wspomina Joanna.
Eleonora była poznanianką. Życie tak jej się potoczyło, że w 1956 roku trafiła do Kożuchowa. Wzdychała za dużym miastem, ale wracała tam tylko turystycznie. Rodzina opowiada, że w miejskich archiwach jest metryka urodzenia, z której wynika, że Eleonora, z domu Walkowiak, urodziła się 8 lutego 1918 roku.
– Tajemnica długowieczności? – zastanawia się Paweł. – Pewnie dobre geny. Jej siostry dożyły 92 lat. Mama nigdy nie brała żadnych lekarstw. Nie miała też specjalnej diety – mówi.
Na ostatnią drogę do trumny włożono jej ulubione przedmioty: spinkę, szczotkę do włosów, krem do twarzy i… wafelek.
– Nie ubraliśmy jej na czarno. Gdyby dowiedziała się, że pochowaliśmy ją w żałobnym stroju, to by chyba wstała z grobu – żartuje Joanna. Dodaje, że babcia była jedną z najważniejszych osób w jej życiu. Przy niej się wychowywała i bacznie ją obserwowała.
– Jej tajemnicą był życiowy optymizm. To była pogodna i wiecznie uśmiechnięta osoba. Dla niej szklanka był zawsze w połowie pełna. Nawet w złej sytuacji potrafiła dostrzec coś dobrego. A oprócz tego miała ogromną wolę życia. Życzę każdemu, żeby miał taką babcię, mamę i prababcię, jaką my mieliśmy – mówi Joanna.
Najstarsza Lubuszanka?
Czy Eleonora Kaczmarek była najstarszą Lubuszanką? Lubuski Główny Urząd Statystyczny nie wiedział. W kożuchowskim Urzędzie Stanu Cywilnego byli przekonani, że była to najstarsza mieszkanka gminy Kożuchów. Nie byli jednak w stanie sprawdzić, czy żyje ktoś starszy w Lubuskiem. Lubuski Urząd Wojewódzki też nie prowadzi takich statystyk (bo RODO). Metryki najstarszych Polaków kolekcjonuje instytut badawczy Gerontology Research Group, który działa przy uniwersytecie w Kalifornii. Na stronie odnotowali, że najstarsi Lubuszanie to Antonina Partyka (Bojadła) – 111 lat, Arnold Leissler (Staw w gm. Lubiszyn) – 109 lat, Marta Psiuk (Iłowa) – 108 lat oraz Hildegarda Stanisławska (Lubniewice) – 107 lat. Tylko że dane są sprzed dwóch lat i wszystkie te osoby już nie żyją. Wacław Kroczek, korespondent Gerontology Research Group w Polsce, przyznaje, że nie wie, kto jest obecnie najstarszym Lubuszaninem.
– Szukamy takiej osoby. Czy to mogła być pani Eleonora, która dożyła 104 lat? W Lubuskiem jest ponad milion mieszkańców, zdziwiłbym się, gdyby nie było nikogo, kto dożył 105 lat, zwłaszcza że wasze województwo słynie z długowieczności. Pani Antonina Partyka z Bojadeł dożyła 112 lat, była najstarszą Lubuszanką i czwartą najstarszą osobą w historii Polski. Warto wspomnieć o pani Rozalii Milczarek, też z woj. lubuskiego. Według naszych badań, była to pierwsza Polka, która przekroczyła wiek 110 lat, stało się to w 1979 roku. Co ciekawe, do tego rekordu dobiliśmy szybciej niż słynące z długowieczności Włochy – opowiada W. Kroczek. Dodaje, że w Polsce populacja 100-latków liczy dziś ponad 5 tys. osób. Najstarszą Polką jest Tekla Juniewicz z Gliwic, która ma 116 lat. Jedynym Polakiem, który przekroczył 110 lat był Stanisław Kowalski ze Świdnicy (woj. dolnośląskie).