Były wspólne zdjęcia i obietnice. Miała być natychmiastowa reakcja ze strony władz powiatowych i wojewódzkich. Tymczasem na skrzyżowaniu ulic Dolnośląskiej i Żabiej wciąż jest niebezpiecznie.
Mieszkańcy wciąż czekają, aż urzędnicy naprawią ten remontowany niedawno fragment drogi w taki sposób, żeby wreszcie było tam bezpiecznie. Naprawić ma marszałek województwa, a konkretniej – podległy mu Zarząd Dróg Wojewódzkich oraz nowosolski starosta. A to dlatego, że drogę od Urzędu Miasta w Nowej Soli przejął właśnie marszałek i krzyżuje się ona z drogą powiatową.
Wypadki i kolizje
Mieszkańcy mówią, że to krzyżówka śmierci. Chwile grozy przeżył tam na przykład [paywall] Edmund Gałązka, emerytowany górnik z Bytomia Odrzańskiego, który jechał z żoną Krystyną do Nowej Soli po telewizor.
– Gdy dojeżdżałem do krzyżówki, nie było widać żadnego samochodu, a jak byłem już na krzyżówce, to nagle wyłoniła się skoda – relacjonował pan Edmund niedawno na naszych łamach. – Nie miałem szans, żeby odbić w bok. Uderzyłem w skodę. Całe szczęście, że jechałem tempem spacerowym, miałem 55 na liczniku. Gdybym jechał szybciej, gdybym był dwie sekundy wcześniej na krzyżówce, to skoda uderzyłaby w bok mojego samochodu, od mojej strony. I całkiem możliwe, że wtedy bym nie przeżył – zastrzegł.
Podobnych sytuacji było znacznie więcej. W lipcu informowaliśmy, że w rok doszło tam do siedmiu kolizji i czterech wypadków. Na tyle wskazują policyjne statystyki.
Zabrakło ronda
– Zróbcie tam rondo – apelował wielokrotnie Przemysław Ficner, radny powiatowy, który jako pierwszy uderzył na alarm w tej sprawie. Był zdziwiony, że nikt przed remontem, na etapie projektowania, nie pomyślał o rondzie. Zdaniem radnego, pomyśleć powinno Starostwo Powiatowe na czele z Iwoną Brzozowską, ówczesną starościną. – To jest skrzyżowanie byłej drogi miejskiej, a dziś wojewódzkiej, z drogą powiatową – przypominał Ficner. – Nie rozumiem, dlaczego starostwo nie naciskało w czasie remontu na budowę ronda. Przecież to było w ich interesie. Jakie projekty im przedłożono, takie przyklepali – pomstował radny.
– Może warto postawić tam chociaż światła alarmujące o niebezpieczeństwie – podpowiadał wielokrotnie Adrian Hołobowicz, kolejny radny powiatowy, który również zainteresował się tematem.
Wizja lokalna i na tym koniec
W lipcu na feralnym skrzyżowaniu spotkali się starosta Mariusz Stokłosa, wicemarszałek Grzegorz Potęga i Marcin Ogorzałek, czyli dyrektor Zarządu Dróg Wojewódzkich. Zrobili pamiątkową fotkę. Następnie ustalili, że sytuację poprawi postawienie znaku „STOP” i ułożenie na jezdni specjalnych pasków akustycznych, które sygnalizują kierowcom, że trzeba zwolnić.
Minęły kolejne miesiące. Na feralnej krzyżówce nie poprawiono bezpieczeństwa. I doszło tam do kolejnych kraks, w samym październiku – do dwóch.
Ficner odniósł się do sprawy w poniedziałek, 21.10., w trakcie wspólnego posiedzenia komisji Rady Powiatu. – Co dalej z tą sprawą? – zapytał. Jednak nikt nie odpowiedział, bo w obradach nie uczestniczył ani starosta (ma urlop), ani wicestarosta (wyszedł zaraz po ich rozpoczęciu).
We wtorek skontaktowaliśmy się z wicestarostą Tomaszem Twardowskim.
– Czekamy, bo chcemy się przekonać, czy te wszystkie wypadki będą się powtarzały – powiedział. – Może będziemy musieli zmienić tam organizację ruchu, a to wymaga czasu. Na dniach spotkamy się z dyrektorem ZDW. Poruszymy temat skrzyżowania – zadeklarował.
31