Gmina Żagań wydzierżawi firmie Thye-Lokenberg dodatkowe działki do składowania prefabrykatów betonowych w podżagańskim Tomaszowie. Radni się na to zgodzili, ale były też głosy sprzeciwu.
Spółka Thye-Lokenberg (produkuje m.in. betonowe ruszta dla trzody chlewnej) wystąpiła do gminy o zgodę na 5-letnią dzierżawę terenu nie tylko w pobliżu swojego zakładu produkcyjnego, ale i boiska sportowego, szkoły i osiedla domów jednorodzinnych. Wójt musiał mieć na to zgodę radnych, a ci decyzję podejmowali na piątkowej sesji (27.09.). Zanim doszło do głosowania, radna Marzena Głowacz złożyła wniosek o ściągnięcie uchwały z porządku obrad, twierdząc, że rozszerzenie inwestycji zagraża zdrowiu mieszkańców i środowisku.
– W ostatnich latach wraz ze zmianą właściciela zmieniły się niestety standardy. Suchy pył betonowy roznosi się po Tomaszowie, a mokry pył po deszczu spływa z placu zakładu na drogę, tworząc błotniste kałuże – tłumaczy radna M. Głowacz. – Odpady betonowe składowane są bez przykrycia. Kto chociaż raz przeszedł drogą wzdłuż zakładu, ten wie, o czym mówię. Zakład znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie boiska, szkoły i osiedla domów jednorodzinnych, a wyniki badań nie pozostawiają wątpliwości, że pył betonowy jest bardzo groźny dla zdrowia i to nawet przy krótkotrwałej ekspozycji. W najlepszym przypadku powoduje alergie, podrażnienia oczu i skóry, a w najgorszym – astmę, azbestozę, krzemicę i choroby nowotworowe układu oddechowego. Pył betonowy jest bardziej szkodliwy niż azbest. Ponadto, ta gminna droga non stop jest niszczona przez ciężki sprzęt, przewożący betonowe produkty i odpady. A przecież tam mieszka sporo ludzi. Zostawiam to państwa sumieniu – zwróciła się do radnych.
Za i przeciw
Innego zdania był wójt Leszek Ochrymczuk, który przekonywał radnych do dzierżawy. Podkreślał, że firma zatrudnia 87 pracowników, a gmina ma co roku znaczące wpływy z podatków.
– Firma od 27 lat prowadzi ten sam rodzaj działalności. To jedyny podmiot na terenie gminy, który płaci wszystkie możliwe daniny podatkowe, począwszy od gruntu i budowli po podatek dochodowy. Od dwóch lat mamy do czynienia ze zmianą właściciela w spółce. Zdarzało się, że gotowe prefabrykaty nie były zabezpieczone. Chcemy uregulować tę kwestię, aby ne było zagrożeń. Plac, na którym będą one składowane, będzie ogrodzony i zabezpieczony – zapewniał wójt. – Deklaruję, że w przyszłym tygodniu spotkam się z prokurentem firmy i przedstawimy te zagadnienia. Jeśli są nieprawidłowości, to firma je usunie. Jestem o tym przekonany.
Wójtowi wtórował przewodniczący Rady Gminy i zarazem sołtys Tomaszowa, Paweł Lipski.
– Po śmierci właściciela, trzymałem kciuki, aby ta firma nie padła. Dobrze, że ktoś to kupił. Współpraca w tej chwili jest bardzo dobra, firma niczego nie odmawia dla Tomaszowa, jeśli się ją o coś poprosi. Ja nie widzę żadnego zagrożenia dla mieszkańców w rozwoju firmy, ale przejdziemy się po placu – obiecywał Lipski. – Chcemy to uregulować z myślą o bezpieczeństwie. Plac, na którym są obecnie składowane te produkty, będzie ogrodzony, młodzież nie będzie tam przebywała, jak to ma teraz miejsce.
Te argumenty nie przekonały radnej.
– Nie można stawiać na jednej szali dochodów z podatku CIT i zdrowia mieszkańców – skwitowała radna M. Głowacz.
– Pani cechuje się takim nieznośnym stylem bycia. Pani mieszka w Tomaszowie od dawna. Jest pani też od dawna Powiatowym Rzecznikiem Praw Konsumenta. To gdzie pani była, jeśli pani widzi te zagrożenia od kilku lat? Nie bądźmy infantylni! – ripostował wójt. – Tam nie ma żadnego zagrożenia, nie wzbudzajmy u ludzi trwogi.
Ostatecznie, za udzieleniem zgody na dzierżawę gminnej działki firmie z Tomaszowa było 12 radnych, dwie osoby się wstrzymały, jedna była przeciw.
Gmina bezradna
M. Głowacz pytała również, czy wójt wydał pozwolenie na prowadzenie spalarni zwierząt w Tomaszowie?
– Pytam, bo w soboty i niedziele odbywa się tam spalanie – dodała.
– Apeluję, abyśmy z naszego samorządu nie robili czarnego barana, nie tworzyli wizerunku, że źle się dzieje – odparł wójt. Po czym przyznał: – Zachodzą podejrzenia, że tam spalane są truchła martwych zwierząt. Nie mam narzędzi, aby to sprawdzić. Od tego są odpowiednie instytucje, takie jak Sanepid, policja czy Powiatowy Lekarz Weterynarii. Ta osoba kupiła działkę z hangarem w obrocie prywatnym. Gmina dowiedziała się o tym z aktu notarialnego. Do tej pory ja nie wydałem pozwolenia na taką działalność.
Dodajmy, że od negatywnej decyzji wójta inwestor złożył odwołanie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które nakazało gminie wydać zezwolenie na jego pełnoprawne prowadzenie.
45
Poprzedni artykuł