W 11. kolejce rozgrywek 3 grupy zielonogórskiej A-klasy Nysa Trzebiel pokonała na własnym boisku Łużyczankę Lipinki Łużyckie 3:1. Bramki dla gospodarzy strzelili: Paweł Pruski, Radek Paś i Dominik Nikoliszyn.
Beniaminek z Lipinek Łużyckich nie ma łatwego życia. Zbiera frycowe w rozgrywkach o klasę wyżej, dotychczas wygrał tylko jeden mecz i wywalczył 3 remisy. W tabeli zajmuje pozycję spadkową a jakby tego było mało to boryka się także z problemami kadrowymi, dlatego między innymi na boisku pojawił się trener Łużyczanki Damian Adamowicz. Natomiast szkoleniowiec Nysy Arek Owczarczak, wystąpił także na murawie trzebnickiego stadionu w roli sędziego asystenta.
Od początku pojedynek był bardzo wyrównany i choć to Nysa pierwsza strzeliła bramkę już w 11. Minucie, a zrobił to Radek Paś, to kolejne minuty upłynęły na zaciętych akcjach z obu stron. Wyrównujący gol dla gości padł jednak dopiero w drugiej połowie w 67. minucie do bramki trafił Jan Siwak. Od tego momentu było widać, że z przyjezdnych uchodzą siły. Te braki kondycyjne skrzętnie wykorzystali gospodarze, strzelając w końców dwa gole dające im 3 punkty.
-Kolejny mecz za nami. To bardzo ważne zwycięstwo, aczkolwiek mecz nie należał do tych łatwych. Wiedzieliśmy, że musimy skupić się na obronie i budować cierpliwie sytuacje. Jak nam poszło… Dobrze, choć nie uniknęliśmy błędów. Jestem bardzo zadowolony z postawy mojej drużyny-stwierdził Arkadiusz Owczarczak, trener Nysy Trzebiel.
-Mecz z Trzebielem był bardzo wyrównany. Straciliśmy bramkę po błędzie bramkarza. W drugiej połowie doprowadziliśmy do wyrównania, mieliśmy również sytuację na 2:1, której nie wykorzystałem. W końcówce więcej szczęścia mieli gospodarze i to oni zdobyli 2 bramki i tym samym wygrali spotkanie-stwierdził Damian Adamowicz, trener Łużyczanki.
62

























































