Strona główna » Nożownik napadł na taksówkarza

Nożownik napadł na taksówkarza

przez imperia

Bandzior, który poderżnął gardło żarskiemu taksówkarzowi siedzi w areszcie. Ranny mężczyzna w szpitalu walczy o życie.
W poniedziałek (17.01.) ok. 5 rano taksówkarz (26 l.) odebrał zlecenie kursu do Mirostowic Górnych. Pojechał pod wskazany adres przy al. Wojska Polskiego w Żarach. Po kilkunastu minutach pasażer kazał taksówkarzowi zatrzymać się na początku wsi., kilkaset metrów od najbliższego domu. Usadowiony za kierowcą pasażer wyciągnął nóż  i zadał cios  szyję. Krzyczał domagając się wydania pieniędzy.  Kolejne pięć ran zadał w twarz i głowę. Rannemu mężczyźnie kazał  jechać do sąsiedniego Drozdowa. Gdy auto stanęło, napastnik próbował udusić taksówkarza linką od kasy fiskalnej. Między mężczyznami wywiązała się szamotanina.  Mimo dużej utraty krwi taksówkarz, resztkami sił zdołał wydostać się z samochodu i uciec ścigającemu go napastnikowi. Dotarł do ulicy, gdzie zatrzymał podjeżdżający samochód. Przypadkowy kierowca zawiadomił pogotowie. Oto szczegóły brutalnego napadu. Stan zdrowia ranionego mężczyzny jest stabilny. Szpital na prośbę rodziny nie udziela żadnych szczegółowych informacji.
 
Wsparcie Gorzowa
 Nad rozwikłaniem sprawy pracował specjalnie powołany zespół. Żarskich policjantów wspomagali kryminalni z Gorzowa Wielkopolskiego. Przesłuchano kolegów rannego mężczyzny i mieszkańców dzielnicy z której taksówka zabierała pasażera. Szybko ustalono portret pamięciowy i nazwisko sprawcy. Tomasz L. (26 l.) został zatrzymany następnego dnia w Żarach w mieszkaniu znajomego. Udało się dzięki Lesławowi Krzyżakowi, właścicielowi sklepu, który widział sprawcę.
– Był moim pierwszym klientem, wszedł kilka minut po piątej, zapamiętałem go bo widziałem go tu pierwszy raz a on od razu podszedł do stoiska z napojami, jakby znał rozkład sklepu. Poprosił też o bułkę- opowiada mężczyzna. Każdy zrobiłby to na moim miejscu.
I dodaje, że ranny taksówkarz jest przyjacielem jego syna. Dlatego zrobił wszystko by pomóc w ujęciu sprawcy.
Monitoring w „Fajnym sklepie” zamontował dla bezpieczeństwa klientów i pracowników. Kamery nagrywają przez 24 godziny na dobę,tak, że można odtworzyć każdą sekundę.
Okazało się, że Tomasz L. nie wzywał taksówki. Osoba, która zamawiała kurs stała na tej samej ulicy kilkadziesiąt metrów dalej. Kierowca zauważył machającego mężczyznę i zatrzymał się.
– Nożownik usłyszał zarzuty usiłowania zabójstwa i napadu rabunkowego – mówi Barbara Neneman-Szachnowska, szefowa żarskiej prokuratury. – Sprawcy grozi od 8 lat więzienia po  dożywocie.
 
Taksówkarze się boją
Kartkę z wizerunkiem sprawcy napadu Tomasza L. we wtorek rano można było zauważyć w każdej żarskiej taksówce. O rannym koledze, taksówkarze mówią, że jeździł w korporacji niedługo. Był bardzo spokojny i opanowany.  Dodają, że potrafił zapanować nad najgorszymi awanturnikami.
– Po tym co się stało drżymy o własne życie i każdego dnia zastanawiamy się czy nie oberwiemy nożem w plecy – mówi Marcin z korporacji Halo Taxi. – Policjanci powiedzieli nam, że bronić możemy się jedynie gazem pieprzowym.
Jego kolega z drugiej taksówki, który wozi pasażerów już ponad 18 lat dodaje, że czasem odmawia kursu osobom nietrzeźwym czy wyglądającym na takich, którzy „szukają przygód”.
Po ataku na kolegę każdy zadaje sobie pytanie, czy warto pracować w nocy. Wiadomo, że nocne kursy są dużo bardziej opłacalne.
– Ja na pewno się zastanowię, chyba że kurs zamówi znana mi osoba – zarzeka się Michał.- Mam do kogo wracać. Za te dodatkowe parę groszy nie opłaca się ryzykować.
Pan Dariusz jeździ taksówką dwa lata. Zapewnia, że opowieści o dochodach taksówkarzy to mit.
– Pracuję po 9-10 godzin dziennie, po odliczeniu kosztów zarabiam miesięcznie w granicach tysiąca złotych. Rzadko pracuję w nocy. Nie muszę nawet pytać czy warto ryzykować życie dla takich pieniędzy.
Kazimierz Lipiński jeździ taksówką 23 lata, ale unika nocnych zleceń właśnie ze względów bezpieczeństwa.
– Lepiej nie kusić losu. Czasem też warto odpuścić i nie szarpać się z klientem.Moim dzieciom nieźle się powodzi, a ja pracuję, by nie denerwować w domu żony – żartuje-
Żary przestały być bezpiecznym miastem. Właściciele taksówek pamiętają atak na innego swego kolegę. Wtedy kierowca zachował zimną krew i poradził sobie ze zbirem.
– Czasem nie warto ryzykować, nawet jeśli klient odmawia zapłaty, lepiej splunąć i dać sobie spokój – mówi Ryszard Marusiak, taksówkarz z 22 -letnim stażem. Przypomina sobie, że kiedyś można było kupić maty paraliżujące, układane na siedzeniach,  by w razie potrzeby „uspokoić” niepokornego pasażera i dodaje: – Każda praca to ryzyko, wystarczy nie kusić losu. Pracować trzeba bo mamy na utrzymaniu rodziny.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz