Promień przegrał drugi mecz z rzędu. Podopieczni Roberta Czepińskiego nie sprostali na własnym stadionie Ilance, jednemu z głównych kandydatów do awansu.
Promień Żary – Ilanka Rzepin 0:2
Bramki: Kubacki (45.+1.min), Kasik (86. min)
Promień: Kowalczyk: Siciński (80. min Piskuła), Hanclich, Kwiatkowski), Błoński – Gałach, Pichowiak, Kosman (57. min Arkuszewski), Bryjak (71. min Pańko) – Czyżyk
Sędziował: Łyś (Zielona Góra)
Żółte kartki: Siciński, Piechiawiak
Czerwona: Piechowiak (73. min – za drugą żółtą)
Widzów: 300
Piłkarz meczu: Nnamani (Ilanka)
– Bałem się tego meczu jak cholera. W ostatniej kolejce pauzowaliśmy, a w ostatnią środę graliśmy wyczerpujące spotkanie pucharowe. Mieliśmy zaburzony rytm meczowy i nie wiedziałem czego mogę się spodziewać po chłopakach – mówił Marek Kamiński, szkoleniowiec Ilanki. Pierwsze dwadzieścia minut to zdecydowana przewaga gości. Dużo roboty miał bramkarz Promienia Tomasz Kowalczyk. W ataku Ilanki brylował Nigeryjczyk Ndbubusi Nnamani, najlepszy piłkarz meczu. W 31. min fantastyczną okazję mieli gospodarze, ale Bartosz Kosman z siedmiu metrów nie trafił do pustej bramki. Gdy wydawało się, że pierwsza odsłona meczu zakończy się podziałem punktów już w doliczonym czasie gry goście wyszli na prowadzenie. – Nnamani zakręcił obrońcami niczym Messi, wyłożył piłkę na siódmym metr, a Kubacki dołożył tylko stopę – relacjonuje „Kowal”.
Po przerwie do głosu doszli miejscowi, ale świetnie w bramce spisywał się Michał Augustyn.
W 61. min w sam dla siebie znany sposób obronił strzał Daniela Gałacha. Od 73. min miejscowi grali w dziesiątkę, bo drugą żółtą kartkę zobaczył Dariusz Piechowiak. Końcówka meczu to popis Nnamaniego. W 84. min czarnoskóry napastnik trafił w poprzeczkę, a dwie minuty później prostopadłym podaniem uruchomił Bartosza Kasika, który nie miał problemów z pokonaniem Kowalczyka.
– Mogę podziękować chłopakom za walkę i ambicje. Graliśmy z bardzo groźnym rywalem, do tego świetnie poukładanym taktycznie. Mieliśmy swoje szanse. Gdybyśmy wykorzystali jedną z nich to ten mecz mógłby się inaczej ułożyć – stwierdził po meczu Robert Czepiński, szkoleniowiec Promienia.
18
Poprzedni artykuł