Strona główna » Nikt nie bada śmietniska! Co z wodą i glebą?

Nikt nie bada śmietniska! Co z wodą i glebą?

przez imperia

Śmieciowi biznesmeni zwieźli mieszkańcom pod nosy 230 tysięcy ton zmielonych śmieci. Mogli na tym zarobić nawet 100 milionów złotych. Miała to być naprawa zdegradowanego terenu, tymczasem doszło do kolejnej degradacji. Pozwolili na to urzędnicy, którzy dziś chowają głowy w piasek, uciekając w ten sposób od odpowiedzialności. A śmieciarze nie dostarczają wyników badań do WIOŚ, choć mają taki obowiązek.
Ludzie powiązani ze spółką Irreco, odpowiedzialną za pseudorekultywację w Mirocinie Dolnym, muszą do końca marca każdego roku dostarczyć do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska próbki gleby i wody pobrane z okolic terenu, na który zwieźli blisko 230 tysięcy ton zmielonych odpadów, a także wyniki badań tych próbek. Zobowiązuje ich do tego umowa, zawarta kilka lat temu z Urzędem Marszałkowskim, który pozwolił na prowadzenie tego śmieciowego biznesu w Mirocinie Dolnym. Tymczasem mamy połowę maja, a po próbkach w WIOŚ nie ma nawet śladu.
– Nie otrzymaliśmy tych próbek – potwierdza Paweł Popko, naczelnik wydziału kontroli w lubuskim WIOŚ. – Wysłaliśmy do spółki ponaglenie – informuje.
– Jaką karę można nałożyć na spółkę za niedostarczenie badań? – dopytujemy.
– W kwocie [paywall] 500 złotych – odpowiada Popko. 
– Przecież to śmieszne kwota – zauważamy.
– Takie są przepisy – rozkłada ręce inspektor.
Tymczasem ze zwiezionych śmieci cały czas sączą się toksyczne odcieki. Wymieszane z wodami opadowymi, tworzą śmierdzące bajoro. Byliśmy tam w kwietniu. Czuliśmy ten smród.
Wcześniej też były błędy
Rok temu spółka dostarczyła do WIOŚ badania za 2023 rok, ale niekompletne. Brakowało informacji na temat poziomu wód podziemnych oraz zawartości chromu sześciowartościowego. To metal ciężki, który powstaje w procesach przemysłowych i jest silnie rakotwórczy. Wyniki badań wód podziemnych nie były wykonywane co trzy miesiące, choć powinny. Pobrano także próbki wód podziemnych z czterech piezometrów (specjalne studnie) zamiast z pięciu, a także brakowało danych dotyczących poboru wód podziemnych z dwóch studni przydomowych w miejscowości Mirocin Dolny. Ponadto w przesłanym monitoringu brakowało informacji dotyczących badania wielkości opadów atmosferycznych, składu i objętości wód odciekowych. Choć spółka terminowo przesłała do WIOŚ wyniki przeprowadzonego automonitoringu, to z uwagi na fakt, że nie były one kompletne, prezesce spółki wlepiono mandat. Jego wysokość – 500 złotych.
Przypomnijmy, że wcześniej kary nakładane na spółkę szły w setki tysięcy złotych, ponieważ na śmietnisku dochodziło do licznych nieprawidłowości.
Niepokoił wzrost metali ciężkich
Na początku 2024 roku, inspektorzy opublikowali wyniki badań próbek pobranych ze wspomnianego wyżej bajora – na wniosek mieszkańców, a także nasz. Porównali je do tych z 2021 roku. Wyniki były niepokojące. Poziom chromu, niezwykle groźnego, bo rakotwórczego, wzrósł o 500 procent. Poziom cynku wzrósł o 83 procent. Poziom azotu wzrósł o 328 procent. Poziom fosforu ogólnego wzrósł o 434 procent. Poziom niklu wzrósł o 100 procent. Poziom miedzi wzrósł o 47 procent. Poziom ołowiu wzrósł o 86 procent. Dopuszczalne normy metali ciężkich nie zostały wtedy przekroczone, ale niepokoiły poziom i tempo wzrostu. 
– Obawy, że do takiego przekroczenia dojdzie, są uzasadnione – komentował wtedy Mirosław Ganecki, ówczesny lubuski wojewódzki inspektor ochrony środowiska.
Odwrócił się plecami
Zgodę na prowadzenie tej pseudorekultywacji wydał przed laty Urząd Marszałkowski, a prace powinien nadzorować departament ochrony środowiska. Na czele tego departamentu od lat stoi Artur Malec. Podpis tego urzędnika widnieje na wielu dokumentach dotyczących tej pseudorekultywacji. W ubiegłym tygodniu spotkaliśmy się z Malcem twarzą w twarz. Zapytaliśmy o to, czy wie, że spółka Irreco nie dostarczyła jeszcze wyników badań za 2024 rok i co zamierza z tym zrobić. Malec odmówił udzielenia komentarza, odwrócił się plecami i poszedł. 
– Na piśmie proszę – rzucił na odchodne.
„Spółka Irreco, która odpowiada za pseudorekultywację w Mirocinie Dolnym, do dziś nie przedłożyła wyników badań, choć powinna była zrobić to do końca pierwszego kwartału roku, bo zobowiązuje ją do tego umowa zawarta przed laty z Urzędem Marszałkowskim. Czy Urząd Marszałkowski zrobił coś w tej kwestii? Czy planuje coś zrobić? Czy urząd w ogóle interesował się wynikami tych badań? Jeśli tak, to kiedy i gdzie kierował pisma/zapytania w tej sprawie? Jeśli nie, to dlaczego tego nie robił?” – to treść zapytań, które wysłaliśmy do Urzędu Marszałkowskiego.
„(…) organem właściwym do kontroli i analiz badań monitoringowych jest wojewódzki inspektor ochrony środowiska” – to odpowiedź.
Śledztwo w toku
Przypomnijmy, że prokuratura w Katowicach prowadzi postępowanie w sprawie pseudorekultywacji w Mirocinie Dolnym. Dotyczy wynoszenia z urzędów informacji przez urzędników i przekazywania ich śmieciowym biznesmenom, a także korupcji. W sprawie zatrzymano między innymi byłą urzędniczkę ze Starostwa Powiatowego w Nowej Soli, byłego wysoko postawionego urzędnika z Urzędu Marszałkowskiego, inspektorów z WIOŚ i RDOŚ. Zostali przesłuchani. Usłyszeli zarzuty.
Na jakim etapie jest sprawa?
– Nie doszło do kolejnych zatrzymań, śledztwo pozostaje w toku – informuje prokurator Izabela Knapik. – Śledztwo jest wielowątkowe i wielopodmiotowe i z uwagi na dobro postępowania, prokuratura nie udziela na tym etapie kolejnych informacji – zastrzega.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz