Strona główna » Niewinna za „J…ć Dudę!”

Niewinna za „J…ć Dudę!”

przez imperia

Wiktoria, która krzyknęła „J…ć Dudę!” została uniewinniona. Dzięki niej Nowa Sól przeszła do historii sądownictwa, bo wyrok jest precedensowy.
– To jest ważny wyrok, bo takich spraw nie ma dużo w orzecznictwie. Nawet nie miałem czym się posłużyć w pisaniu apelacji, bo we wcześniejszych latach takich spraw nie było. Przetarliśmy szlak i to dość wysoko, bo na poziomie sądu apelacyjnego – mówi Robert Kornalewicz, który bronił Wiktorii pro bono.
Przypomnijmy, że Wiktoria (20 l.) w lipcu 2020 roku na wiecu wyborczym w Nowej Soli krzyknęła „J…ć Dudę!”. Tłum krzyczał też „Wyp…!”, ale to Wiktorię nagrano. Zrobił to Janusz Życzkowski, dziś naczelny Gazety Lubuskiej. Nagranie umieścił w internecie. Sprawą zajęła się nowosolska prokuratura. Zabłysnęła przy niej także nowosolska policja, bo po Wiktorię przyjechała do pracy i wyprowadziła ją jak kryminalistę. Usłyszała zarzut znieważenia głowy Państwa. Prokurator co prawda nie chciał jej wsadzić do wiezienia, bo jest młoda i niekarana, ale chciał, żeby była skazana.
Wtedy na scenę wszedł R. Kornalewicz. Adwokat z Zielonej Góry postanowił, że pomoże młodej nowosolance. Sprawę z policją wygrał bez problemu. Zarówno Sąd Rejonowy w Nowej Soli jak i okręgowy w Zielonej Górze uznał, że zatrzymanie było bezprawne. Wiktoria dostała odszkodowanie. Trudniej było ze sprawą o znieważenie, bo w pierwszej instancji sąd uznał, że dziewczyna popełniła przestępstwo. Adwokat odwołał się do sądu apelacyjnego w Poznaniu.
To było wyrażenie poglądów
– To była historia jak u Hitchcocka. Dopiero na samym końcu okazało się, że pani Wiktoria z punktu widzenia prawa karnego, nie zrobiła nic złego – mówi R. Kornalewicz.
– Mój wywód prawny, że to zachowanie nie wypełnia znamion przestępstwa, został uznany dopiero przez sąd apelacyjny. Stwierdzono tam, że tego typu zachowanie, w tego typu okolicznościach nie jest przestępstwem – mówi adwokat i wyjaśnia: – Jeśli ludzie na wiecu wyborczym, skandują pewne hasła, które mogą być nieładne, niestosowne, a wyrwane z kontekstu nawet obraźliwe, to w tej danej sytuacji są dopuszczalne. Chodzi o to, że one nie znieważają, bo nie można ich czytać dosłownie. One oznaczają emanację pewnych postaw społecznych czy poglądów politycznych – mówi Kornalewicz.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz