Strona główna » Niedzielan strzela, Garguła wchodzi, Dudek czeka…

Niedzielan strzela, Garguła wchodzi, Dudek czeka…

przez imperia

Ruszyła piłkarska Ekstraklasa. Znów głośno było o Andrzeju Niedzielanie, wychowanku żarskiego Promienia i to nie tylko za sprawą bramki strzelonej Zagłębiu Lubin, ale z powodu artykułu w „Przeglądzie Sportowym”. Inny reprezentant z naszego regionu czyli Łukasz Garguła pojawił się na boisku dopiero w 94. min. Sebastian Dudek, trzeci i zarazem ostatni nasz przedstawiciel w najwyższej klasie rozgrywkowej, nie miał szans na pokazanie swoich umiejętności, bo mecz Śląska Wrocław z popularną Jagą został przełożony na późniejszy termin.
Nikt mnie nie lubił…
Popularny „Wtorek”, napastnik Korony Kielce strzelił swoją ósmą bramkę w sezonie i wraz z Tomaszem Frankowskim prowadzi w klasyfikacji strzelców, a jego zespół po remisie z miedziową jedenastką zajmuje czwarte miejsce w tabeli. W Żarach większym echem odbił jednak artykuł, który ukazał się w poniedziałkowym „Przeglądzie Sportowym”. Można był w nim przeczytać min., że Niedzielan nigdy w Promieniu nie był lubiany. (…)W małym mieście z Lubuskiego, w którym się wychował, zadarł ze starszyzną drużyny. Gdy wchodził do seniorskiego zespołu Promienia Żary, starsi zawodnicy specjalnie zagrywali mu na treningach trudne piłki. Pyskował, nie zgadzał się z nimi. Chciał grać… – Było kilku piłkarzyków, którym nie odpowiadało, że zawsze chciałem być pierwszy, że chciałem pracować – opowiadał po latach. – Gdy mieliśmy dwa treningi, to ja jeszcze po kolacji szedłem na salę i godzinami tłukłem piłką w materac. Żeby być lepszym. Im się to nie podobało. A ja nie mam takiego charakteru i nie chciałem się dać sprowadzić do ich poziomu: napić się piwka i pokopać sobie piłeczkę.(…) – mówił w artykule Niedzialan. Dalej czytamy, że Andrzej również w zespole trampkarzy miał problemy z akceptacją. (…)Odrzucono go. Podobno dlatego, że do celu szedł po trupach. Był tak ambitny, że dzieciaki w Żarach nie chciały z nim spać w jednym pokoju w trakcie zgrupowań, na które Promień wyjeżdżał latem i zimą. Dlatego nastoletni Niedzielan spał z bratem… (…). – Nie chcę nawet komentować tych słów. Powiem tylko, że w każdej drużynie jest jakaś hierarchia. Przyszedł młokos i chciał rządzić. Nikt nie mógł na to pozwolić. Liczyło się dobro drużyny – mówi jeden z piłkarzy, który grał z Niedzielanem w jednym zespole. Szkoda, że, bądź co bądź sympatyczny zawodnik, robi taką antyreklamę swojemu macierzystemu klubowi. I to teraz, gdy Promień obchodzi jubileusz 65-lecia.

 Jeszcze przyjdzie mój czas

Łukasz Garguła, wychowanek Piasta Iłowa, co pokazały zimowe sparingi wraca do formy jaką prezentował przed kontuzją. Jednak w pierwszym wiosennym meczu Wisły z Arką nie zagrał od pierwszych minut, a na boisku pojawił tuż przed końcowym gwizdkiem. – Chciałbym grać w meczach ligowych od pierwszej minuty i krok po kroku stawiać sobie poprzeczkę coraz wyżej. Moim celem numer jeden jest gra w podstawowej jedenastce Wisły i mam nadzieję, że wraz z tym przyjdą i gole, i asysty – mówi wielokrotny reprezentant kraju.   – Przyszło do nas pięciu nowych piłkarzy. Trener ma teraz do dyspozycji szeroką, wyrównaną kadrę. Na treningach jest ostra, pozytywna rywalizacja, a to dla każdej drużyny bardzo dobra sprawa. Zaczynamy walkę o pierwsze miejsce w tabeli – kończy Garguła. A my mamy nadzieję, ze Łukasz już w najbliższym meczu z Ruchem Chorzów wybiegnie w podstawowym składzie.

 Liczymy na Sebastiana

Sebastian Dudek nie zagrał w ostatni weekend, ale tylko dlatego, że mecz Śląska Wrocław z liderem rozgrywek – Jagielonią Białystok, ze względu na trudne warunki atmosferyczne,  został przełożony na późniejszy termin. Ale już w piątek (4.03.) wychowanek Promienia być może znajdzie się w składzie na mecz z Cracovią Kraków

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz