Nowe ognisko ptasiej grypy pojawiło się w Konotopie w gminie Kolsko. Nie wypuszczajcie ptaków! Ten zakaz obowiązuje w całym powiecie.
Zgłoszenie o nowym ognisku ptasiej grypy, w gospodarstwie w Konotopie, Ewelina Lis, powiatowa lekarz weterynarii, odebrała w piątek, 31.02. Wyznaczono strefy zagrożenia. Ta najbardziej narażona na rozprzestrzenianie wirusa znajduje się w promieniu trzech kilometrów od wykrytego ogniska. Ta tylko nieco mniej narażona – w promieniu 10 kilometrów. Zakaz wypuszczania drobiu obejmuje cały powiat.
W pobliżu Konotopu jest przysiółek Marianki z ogromną fermą brojlerów.
– Tam jest pół miliona ptaków – przestrzega E. Lis. Skontaktowała się z [paywall] właścicielem fermy. – To na szczęście weterynarz, więc wierzę, że wszystko będzie pod igłę – zaznacza. – Zadeklarował, że już jedzie na miejsce i że tam zamieszka, żeby wszystkiego pilnować osobiście.
Zagrożone pół miliona brojlerów
We wtorek, 4.02., w Starostwie Powiatowym w Nowej Soli odbył się sztab kryzysowy. E. Lis zdała sprawozdanie. Opowiedziała też o swojej wizycie w zakażonym gospodarstwie.
– Na miejscu zastaliśmy 1500 sztuk padłych gęsi – relacjonowała. Padały kolejne, jedna po drugiej. E. Lis musiała podjąć decyzję o zagazowania pozostałych. Truchła ptaków, łącznie prawie dziewięć tysięcy sztuk, wywieziono czterema samochodami do utylizacji, aż do powiatu pilskiego.
– Pracy w gospodarstwie nie ułatwiała nam obecność blisko 300 sztuk bydła – kontynuowała E. Lis. Zboże dla zwierząt trzymane było wspólnie, w jednym pomieszczeniu. Podobnie bele siana. E. Lis musiała podjąć decyzję, co należy zutylizować.
– Zakłady zajmujące się utylizacją nie chcą przyjąć od nas wielu rzeczy, na przykład ogromnych ilość wytłaczanek czy koszy wiklinowych na jajka – zaalarmowała.
Mariusz Olszewski, zastępca komendanta Powiatowej Straży Pożarnej w Nowej Soli, zadeklarował pomoc w kontrolowanym spalaniu nie tylko koszy wiklinowych, ale też chociażby drewnianych beli, na których przebywały gęsi.
– W sytuacji zagrożenia, na prośbę pani weterynarz, możemy to zrobić – poinformował.
Na sztabie pojawiła się też między innymi Małgorzata Szablowska, która od stycznia jest szefową powiatowego Sanepidu. Uspokoiła, że wirus raczej nie powinien przenosić się na ludzi. Choć owszem, jest do tego zdolny.
– Jednak na świecie odnotowano tylko około 800 takich przypadków, a w Polsce, jak dotąd, ani jednego – zastrzegła Szablowska.
63
Poprzedni artykuł