Po artykule w „Regionalnej” radni z Gozdnicy poprawili uchwałę, która przyznaje im diety. Nie będą już dostawać pieniędzy za „nicnierobienie”.
Przypomnijmy, że w styczniu w artykule „Nie pracuje, a dietę bierze” zwróciliśmy uwagę na nieobecność radnej Doroty Markiewicz. Ja się okazało, ostatnim razem na sesji była w czerwcu. Dziś razem z rodziną mieszka i pracuje w Niemczech, choć oficjalnie nie zrezygnowała z mandatu radnego. Pomimo że jej nie było, na jej konto wpływała dieta. W 2016 roku łącznie 3 tys. 120 zł.
Radni z Gozdnicy dietę mają płaconą ryczałtem. 130 zł miesięcznie za pracę w każdej komisji. Radna teoretycznie pracuje w trzech komisjach, więc należy jej się 390 zł miesięcznie. Pieniądze potrącane są za każdą nieobecność na planowanym posiedzeniu sesji lub komisji. Gdy jednak w miesiącu nie ma zaplanowanych obrad, na konto radnej i tak wpływa pełna kwota.
Trzy razy i cofną
Uchwałę o dietach rani poprawili na sesji we wtorek, 28.02.
– Po publikacji artykułu w „Regionalnej”, wiele ludzi zaczepiało mnie, pytając, dlaczego radni mają tak dobrze, że do pracy nie przychodzą, a pieniądze biorą. Z burmistrzem Krzysztofem Jaroszem rozmawialiśmy, jak można tę sprawę rozwiązać. Przygotowaliśmy propozycję zmiany uchwały, by maksymalnie wyeliminować sytuację brania pieniędzy za to, że ktoś nie pracuje – tłumaczyła Krystyna Mulik.
W nowej uchwale nie zmieniono stawek diet. Dodano jednak zapis, że jeżeli radny będzie miał nieusprawiedliwioną nieobecność na trzech kolejnych spotkaniach (wliczając posiedzenia komisji i sesji), dieta nie będzie mu przysługiwać do czasu, aż pojawi się na najbliższej sesji Rady Miasta.
Radni przyjęli zaproponowaną uchwałę bez żadnych dyskusji, jednomyślnie.
19
Poprzedni artykuł